statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
grajdoł

 

Praca na lokalnym uniwersytecie to jest frajda. Póki co Kobieta niewiele wie i ma słabe rozeznanie w zwyczajach społeczności dzikich, ale już jej się podoba. Na chwilę zmieniła się w Malinowskiego i bada. Kilka spostrzeżeń:
1. Na lokalnym uniwersytecie profesor znaczy więcej niż w dużej jednostce
2. Na lokalnym uniwersytecie doktor znaczy więcej niż profesor
3. Na lokalnym uniwersytecie sekretarka znaczy więcej niż doktor i profesor razem wzięci – w swoim mniemaniu niestety, co wiąże się z całkowitym brakiem współpracy.
4. Lokalny uniwersytet jest nadęty i małomiasteczkowy do bólu
5. Megalomania to choroba przeważającej większości. A może to tylko poczucie zawodu, jaki przeżywa się lądując na lokalnym uniwersytecie.
6. Koledzy z lokalnego uniwersytetu donoszą   - i nie kawę i nie ciastka.
7. Koledzy kopią dołki pod sobą. Pod nowymi nie, bo jeszcze nie wiedzą z kim mają do czynienia.
Nieprasująca lekko przerażona jest. Na razie przybrała taktykę „nie gadania” i „dziób na kłódkę”. Musi przedstawiać się wszystkim, a że nowa jest to każdy szepnie „miłe słówko” o koledze. O tym jaki to miernota intelektualny, że to z niego żaden specjalista, że nigdy nie wyjeżdżał na badania, że jest lokalną gwiazdą, że jest mało kreatywny i łasy na pieniądze, a poza tym sypia z profesorem i dlatego ma to stanowisko. A to Polska Uczelnia właśnie.

Praca na lokalnym uniwersytecie to jest frajda. Póki co Kobieta niewiele wie i ma słabe rozeznanie w zwyczajach społeczności dzikich, ale już jej się podoba. Na chwilę zmieniła się w Malinowskiego i bada. Kilka spostrzeżeń:

1. Na lokalnym uniwersytecie profesor znaczy więcej niż w dużej jednostce

2. Na lokalnym uniwersytecie doktor znaczy więcej niż profesor

3. Na lokalnym uniwersytecie sekretarka znaczy więcej niż doktor i profesor razem wzięci – w swoim mniemaniu niestety, co wiąże się z całkowitym brakiem współpracy.

4. Lokalny uniwersytet jest nadęty i małomiasteczkowy do bólu

5. Megalomania to choroba przeważającej większości. A może to tylko poczucie zawodu, jaki przeżywa się lądując na lokalnym uniwersytecie.

6. Koledzy z lokalnego uniwersytetu donoszą   - i nie kawę i nie ciastka.

7. Koledzy kopią dołki pod sobą. Pod nowymi nie, bo jeszcze nie wiedzą z kim mają do czynienia.


Nieprasująca lekko przerażona jest. Na razie przybrała taktykę „nie gadania” i „dziób na kłódkę”. Musi przedstawiać się wszystkim, a że nowa jest to każdy szepnie „miłe słówko” o koledze. O tym jaki to miernota intelektualny, że to z niego żaden specjalista, że nigdy nie wyjeżdżał na badania, że jest lokalną gwiazdą, że jest mało kreatywny i łasy na pieniądze, a poza tym sypia z profesorem i dlatego ma to stanowisko.

A to Polska Uczelnia właśnie.

 

niedziela, 10 października 2010, kobieta_nieprasujaca
Komentarze
2010/10/10 00:20:57
ad. 3, 6 i 7 -to tak wszędzie jest! ;)
A co do sylwetki osobnika przedstawionego w ostatnim akapicie -a skąd wiesz, że to nieprawda?!