statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
poniedziałek, 26 stycznia 2009
ogłoszenia drobne
CZASOWSTRZYMYWACZ  za każdą cenę kupię. Nieprasująca.
18:45, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 stycznia 2009
pociecha
Wrrrrrrr….  
Wydając z siebie taki dźwięk Nieprasująca spędziła ostatnie pół godziny. No jak można? Jak?
Niezmywający pisze: „Było świetnie! Jutro następny dzień śniegowego szaleństwa. Co u Ciebie?”
Nie mógł napisać, szaro, buro i ponuro?! Nie mógł?  
I tak oto Niezmywający dokopał niechcący, padającej na pysk, Nieprasującej.
Prawdziwy Bolko z Sierocińca! Dżizas! Why me?
18:48, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 stycznia 2009
kto zaiwanił wtorek i środę?
Nieprasująca była przekonana, że wczoraj był wtorek. Kalendarz jak zaklęty twierdzi, że dziś jest piątek.
To już nie pierwszy raz, jak Kobiecie ktoś kradnie jakiś dzień tygodnia. No ale, żeby tak od razu dwa?!!  Nieprasująca podejrzewa spisek, skandal i konspirację!!!  
22:03, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 stycznia 2009
prywata
O!  a tu tu tu znajoma Nieprasującej sie udziela. Cos dla miłośników kina :) 
takie miejsce Palp Fiksją sobie wymyśliła
21:35, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
kettle killer

Wszystko zaczęło się od remontu u sąsiadów. Wczoraj o 7.45  Kobietę z błogiego snu wyrwał łomot. Otworzyła jedno oko, żeby ocenić ewentualne straty, bo śniło jej się, że galopuje przez łąkę, więc kopyto jednorożca mogło cos uszkodzić. Okazało się, że sypialnia była w stanie idealnym, wiec zamknęła ślepię i zmieniła bok. Po 10 minutach na równe nogi postawił ją dziki ryk wiertarki. Sąsiedzi uszczęśliwili wszystkich radosnym rytuałem skuwania kafelków.  Zwierz Kobiety zapadł na nerwicę. Nieprasująca też. Ekipa remontowa pracuje w jakiś dziwnych, sobie tylko znanych, cyklach. Od 8.00 do 9.30, potem od 13.00 – 14.00, potem od 18.00 – 19.00. W tym czasie Kobieta biega z klatką po domu i przenosi Zwierza w miejsca mniej narażone na drgania i hałas, albo pozorujące ciszę. Ostatnio odkryła, że w szafie jest ciszej. Zwierza w szafie zostawia na ostateczność czyli wypadek wiertarki udarowej. No i tak ta zabawa trwa drugi dzień. Nieprasująca zapomniała dodać, że w czasie borowania i walenia młotem , wyłączają wodę. No i tak tez było rano.
Nie dość, że obudził Kobietę obłąkańczy rutułał masakrowania ścian  to jeszcze z równowagi wyprowadził ją sms od szefowej. Wnerwiona rzuciła się do komputera odziana w piżamę i  przez pół godziny umawiała się z księgową. Ukłucie w skroni zaalarmowało porę kawową. Pobiegła więc Nieprasująca do kranu niczym łania do wodopoju, a tu wylewka napluła na nią bezczelnie. W czajniku ostała się reszta wody. Starczyło na pół kubka!  Uratowana przed kawowym kacem pognała w miasto.  Spotkała się z księgowa, która  opowiedziała jej o swoim wyjeździe do Egiptu. O przygodach z młodymi kelnerami i obsługa hotelową.  Potem KN pognała do banku uregulować debet, odebrać zdjęcie z pracowni RTG, i wykonała masę innych czynności co zajęło jej 60 km po centrum. Znękana trudnościami dnia codziennego, a najbardziej chyba korkami z okazji Dnia Babci i imprezy targowej, które sparaliżowały skutecznie centrum miasta, wróciła do domu po 17.00 i wstawiła wodę na kawę.
No i co? no i spaliła czajnik. Bo zapomniała, że u sąsiadów trwa remont, a ostatnia kropla spadła rano!

19:31, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
piątek, 09 stycznia 2009
pociągowe ADHD

Kiedy Nieprasująca z Matką Osobistą wysiadły z patologicznej taksówki* biegiem udały się do hali głównej i raczej nie z powodu kierowcy, ale mrozu. Na dworcu jak na dworcu: pusto, smutno, szaro, brudno. Nic tyko nabawić się depresji. Nieprasująca szybko pokazała Matce gdzie co jest, bo rzeczona nie była tam 11 lat. O! A to poczekalni nie ma?!  A to Informacje przenieśli?  A to tu jest sklep, a kiedyś nie było, a toalety chociaż zostały? A posterunek policji? Po serii pytań matczynych, Kobieta wzięła Matkę pod rękę i uciekła do restauracji serwującej kurczaki nawet po północy, żeby uniknąć ataków bezdomnych. Trzeba jednak przyznać, że odstraszała ich skutecznie wiązanka pogrzebowa, Nieprasująca przypuszcza, że nie tylko ich. Niestety znaleźli się i nieprzesądni i zaczęli nękać Kobietę prośbami o pieniądze.  Matka straszenie zdziwiona ilością bezdomnych i ponurą atmosferą dworca zwątpiła w nasz kraj. Fakt, kiedyś tak nie było. Kiedyś dawali pracę, a jak nie chciałeś pracować to zmuszali. Dzisiaj oblicze wolność wygląda także tak. Za to przyznała dziecku własnemu rację, w kwestii nie za wczesnego wyjeżdżania na pociąg. W końcu Nieprasująca z niejednego dworca odjeżdżała.

Pociąg był co najmniej dziwny, relacji Świnoujście-Karakau. Relacja sama w sobie nie była dziwna, ale skład i owszem. Same kuszetki, ani jednego wagonu z przedziałami o Warsie zapomnij. O błogosławieni bogowie kanapek domowych! Na początek wypłoszyły z przedziału młodzieńca, co o mały włos przespałby stację, potem jak magnes zaczęły ściągać współpasażerów. Nalazły się jeszcze 4 osoby. „Nagle - gwizd! Nagle - świst! Para - buch! Koła - w ruch!” poszły konie po betonie!  I tu wpada do przedziału dziewczyna. W wieku nieco miej zaawansowanym niż Nieprasująca. Wyglądała na ostatni rok uczelni artystycznej.  Włoski typ urody. Wysoka, szczupła, z kręconymi, długimi, ciemnymi włosami okularach na nosie. Postanowiła, że resztę drogi spędzi właśnie w tym przedziale. Cudownie wręcz! Matka i Nieprasująca wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, w których odbijały się gromy. Za to Nowa zaczęła mościć sobie gniazdko. Najpierw wielka papierowa torba od Solara, bach na górną kanapę, potem mniejsza torba lniana, jak się potem okazało z prowiantem – trach na siedzenie, na koniec torebka – raz na górę, raz na dół. Do tego płaszcz – na okno, chusta z torby górnej na kolana, druga chusta z płaszcza na oknie na siedzenie, bezrękawnik z górnej półki na kolana. Później pleyer z torby papierowej, książka – z torby lnianej,  rękawiczki z torebki. Na koniec butelka z wodą. Uff..  Nie trzeba dodawać, że w sprawie każdej rzeczy Nowa wstawała oddzielnie i robiła sporo zamieszania, szczególnie w niskich partiach odnóży, które w PKP trzeba zawiązywać na supeł, jeśli liczba osób w przedziale przekracza trzy. Pracowita była, gniazdko przestała sobie mościć po jakiś dwudziestu minutach. Matka bladła, cierpła, strzelała oczami i wzdychała. Niestety Nowa usiadła obok niej. Nieprasująca próbowała odwrócić uwagę własnej rodzicielki wspomnieniami, głupimi tekstami i zachwycaniem się widokami za oknem, co nie było łatwe o 2:30 w nocy.

Nowa usiadła, zajęła się lekturą, a wszyscy odetchnęli z ulgą. Nie na długo.  Panowie zdążyli zasnąć, ale nie minęło 10 minut jak Nowa zaczęła wybuchać, co jakiś czas śmiechem. Lektura musiała być wyjątkowo zabawna. Salwy były niehamowane i szczere, ale trochę nie na miejscu o 3.00 w nocy. Do tego  wyjęła ze swojej lnianej torby sucharki  - Rollsy. Dżizas! Osobisty Zwierz Nieprasującej nie chrupie tak głośno jak robiła to Nowa, a jest gryzoniem. Panowie się obudzili i jak jeden mąż powtykali sobie w otwory uszne słuchawki.  Z czasem chrupanie ustało, śmiech nie. Ponad 2 godziny to rżała to chrupała umilając wszystkim podróż. Dała za wygraną w Obornikach Śląskich. Poskładała się do snu, ale było jej strasznie niewygodnie, więc zapytała Osobistą Matkę Nieprasującej, czy może się do niej przytulić. I tu Matka padła. Ze śmiechu oczywiście.


Rodzice leczcie nadpobudliwość własnych dzieci, bo potem będą udręką dla pasażerów!!!

*patrz wpis niżej :) 

15:26, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 06 stycznia 2009
patologiczne podróże

Nieprasująca siedzi z mokrą głową i pisze. Nabyła pół godziny temu specyfik, co to pogłębi naturalny brąz jej naturalnie brązowych włosów. Tak naprawdę to był to najtańszy produkt  z grupy szamponowatych, jaki oferowała znana sieć sklepów drogeryjnych „R”. Kobieta niestety ma pewną słabość wypróbowywania wszystkiego co kupi. Zaraz! Natychmiast! To teraz siedzi z mokrym łbem i czeka na z góry przewidziany efekt braku efektu. Co tam, taki urok Nieprasującej.
Kobieta wróciła o północy z wyprawy. Wyprawy na południe kraju własnego, jak się okazuje skutego lodem i zasypanego śniegiem. Wszystkich to zaskoczyło, bo któż by się spodziewał zimy w styczniu!? Okoliczności wyjazdu były dalekie od romantycznych. Nieprasująca wraz ze swoją osobistą Matką zostały oddelegowane, jako reprezentacja zachodniej gałęzi rodzin, na pogrzeb.
Warto zaznaczyć w tym miejscu, że Matka KN nie jechała pociągiem od 11 lat. Wtedy sytuacja była analogiczna, tyle, że w wyprawie brała udział jeszcze Babcia Kobiety, czyli matka Matki. Teraz ze względu na stan zdrowia sama, w wolnych i niezawisłych wyborach, wybrała dwuosobową delegację, w składzie córki i wnuczki, i odprawiła je w daleki świat.  Istny cyrk!  
Matka KN, ze względu na przerwę w podróżowaniu, w przeciwieństwie do Nieprasującej, przeżywała to szalenie. Trzy dni przygotowań, dwanaście godzin nerwów, dwie godziny przygotowywania prowiantu na drogę! Bo kiedyś to jak się jechało do babci na wieś, 9 godzin, z czego 4 spędzało się na dworcu w Toruniu w oczekiwaniu na tzw. przesiadkę, to połowę bagażu stanowiła zawartość lodówki.  Wiadomo wtedy nie było automatów z kawą i Prince polo, tylko flaki i bigos w dworcowym barze. To dlaczego dzisiaj zrywać z tą tradycją targania ze sobą pół tony żarcia? Nieprasująca nie protestowała przeciw kanapkom, wędlinie, jabłkom i mandarynkom. Sprzeciw wniosła tylko przy jajkach gotowanych na twardo! Tego by nie zniosła. Pakowanie zakończono o 21.00., odjazd pociągu przewidziano na 02.02. Taaak. Resztę czasu poświęcono w domu Kobiety na przeżywanie, denerwowanie się, monitoring prognozy pogody (bo może nagle ktoś powie, że będzie +25 i trzeba będzie zmienić garderobę!) i na wspominanie wszystkich podróży rodzinnych. I to był najmilszy fragment wieczoru.

Ze względu na brak zaufania dziecku, który rodzice mają wrodzony, Matka wymusiła na Kobiecie wyjazd na dworzec 40 minut wcześniej. Co było robić? Nic tylko się poddać. Nieprasująca zadzwoniła do zaprzyjaźnionej korporacji i rzuciła hasło: "mamy 5 minut", które wywołało lekką panikę na twarzy Matki. Przecież kiedyś taksówki przyjeżdżały po pół godzinie.
Wsiadły do samochodu. Nieprasująca jest mistrzem smalltalk’ów, wiec  droga na dworzec była urocza. Kierowca był lekko pobudzony, nie wiadomo czym bardziej. Czy widokiem dwóch, było nie było, nadal atrakcyjnych kobiet czy wiązanką pogrzebową?   Wszystko wyjaśniło się podczas ostatnich 400 metrów drogi. Okazało się, że kierowca zanim został kierowcą był patologiem…  

Dobry czy zły omen?

16:14, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »