statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
sobota, 28 lutego 2009
samce na wiosnę

Wiosnę, poza zapachem roztopów, można rozpoznać po budzącej się aktywności samców.  Na ulicach, w windach, klatkach schodowych, klubo-kawiarniach i innych miejscach, w których naturalnie występują osobniki płci męskiej pojawia się wzmożony  i  od kilku miesięcy  niespotykany  odruch podrywu.

Samce opuszczają leniwie swoje gawry, barłogi i kotliny i zaczynają rozglądać się za wiosenną partnerką. Nawet te, które posiadają już swoje zakontraktowane partnerki, ulegają odruchowi podrywu.  
Pierwszym rozpoznawalnym sygnałem jest uśmiech. Niespotykany w okresie zimowym, albo spotykany rzadko, najczęściej w obrębie jednego stada lub grupy zaprzyjaźnionej. Podczas wiosennego podrywu uśmiech rozdawany jest na prawo i lewo, jakby  trochę niekontrolowanie.  Najczęściej podczas stania w korkach – naturalnej czynności, której osobniki obu płci oddają się średnio 2 godziny dziennie.

Drugim symptomem jest gadatliwość. Zimą samce są bardziej milczące, ale razem z pierwszymi promykami słońca zaczynają więcej mówić. Mówią bez sensu, nie na temat i najczęściej przeprowadzają atak słowny, napadając kobiety w niezręcznych sytuacjach, np. podczas wyrzucania śmieci, targania siat na czwarte piętro, zakupu podpasek itd. Jednak w amoku podrywu samce nie zwracają na to uwagi.

W podrywie występują także inne symptomy, ale są one bardziej indywidualne dla każdego samca. Począwszy od machania kończynami,  w bardziej lub mniej skoordynowany sposób, przesyłania „smsów” o romantycznej treści – zapowiedź odgłosów godowych, podrzucania kwiatów pod drzwi mieszkania sąsiadki, albo wpychania ich za wycieraczki jej samochodu do pisania listów (elektronicznych najczęściej).   

Jak kto zna jeszcze inne formy podrywu wiosennego niechaj pisze.

Nieprasującą też dopadł podryw wiosenny i jego szczególny rodzaj. Niespodziewanie, wczoraj porą wysoce popołudniową otrzymała mail, za pośrednictwem popularnego portalu, na którym to się lansuje pół Polski (KN też).  Koleś nieznany, z twarzy podobny do nikogo i pisze, że Nieprasująca ma ładne zdjęcia i jest koleżanką jego znajomych. Kobieta rzuciła się przeglądać profile i  faktycznie znalazła wspólnych znajomych. Odpisała, żeby nie było obciachu. Okazało się, że nie o tych znajomych chodziło. Koleś w przypływie nadmiaru wolnego czasu  i pod wpływem wiosny, łaził po profilach znajomych swoich znajomych i jak sam stwierdził: „u niego zobaczyłem Twoje ładne zdjęcie” .  To się nazywa podryw na portal NK. Dżizas...

Chyba nie jest doświadczony, bo nie ma żadnych zdjęć z Egiptu, łodzi podwodnej i kosmodromu Bajkonur u siebie. Tak daleko nie pociągnie.

Kobieta (vel Samica) nie wie czy się cieszyć czy płakać.

 

10:57, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (23) »
piątek, 27 lutego 2009
Wiosna idzie panie sierżancie

Nieprasująca czuje ją w swoich nozdrzach (z resztą, gdyby czuła to w nozdrzach cudzych byłoby to dziwne).  Wyszła dzisiaj z domu, co wcale nie jest czynnością tak oczywistą,  i na parterze w Kobiece chrapy tchnęła wiosna. Znaczy się Kobieta poczuła roztopy. Przez ułamek sekundy zobaczyła pod powiekami bazie, krokusy, żonkile i marzannę na spływie do Bałtyku.  Wiosna, wiosna, wiosna. Leje, na przemian ze świeceniem słońca. Schizofrenia murowana, albo przynajmniej rozchwianie nerwowe.  Wiosną pachnie też w niektórych sferach życia. Lody puściły na froncie naukowym. W końcu profesor spojrzał na WIELKIE DZIEŁO Nieprasującej. Profesor co prawda nie ten co miał, bo ten który miał, ma to w głębokim poważaniu, ale sam Car Dyrektor pochylił się nad pracą. Kobiecie nawet przeszła złość na osobistego promotora, który to od listopada posiada tekst i nic z nim nie robi. Za to, doprowadził Kobietę na kraj samobójstwa lub mordu grupowego (niepotrzebne skreślić w zależności od stopnia wq.. i bezradności). Ciekawe, że jednemu profesorowi przeczytanie 200 stron zajmuje 3 dni, a innemu  3 miesiące. Przy czym ten, który czyta w ciągu 72 godzin jest o niebo bardziej, a nawet trzy nieba, bardziej zajęty, a drugi pełni funkcje wysoce statutowe i reprezentacyjne.  Matko! Ciężki jest żywot młodego naukowca…

W związku z powyższym tulipany pojawiły się w wazonie, a okna otwarte na oścież.

ps. taka luźna myśl napadła Nieprasującą, że roztopy pachną pleśnią... hmmm 

17:58, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 lutego 2009
wena nietwórcza

Kasy jak nie było tak nie ma. Amiki nie chcą płacić, skunksy jedne! Dzień jednak należy do udanych. Nieprasująca kupiła sobie nowy długopis za 1,60 PLN (z uwagi na amerykańskie wykańczanie polskiego biznesu) i zaczęła namiętnie zapisywać kartki notatnika, w celu naniesienia cennych uwag, które to znajdą się w zakończeniu lub we wstępie. Na razie pozostaje to wielką niewiadomą. Kobieta niczym Hemingway  notuje wszystko co jej do łba przyjdzie, w temacie oczywiście.  Nowym długopisem dopisuje do starych przemyśleń co to je miała zanim katar zaatakował zwoje mózgowe. I oto co znalazła wśród własnych złotych myśli:
- szukam odpowiedzi na pytanie, jaka to ma być ta nowa … (cholera wie co?)
- nie jestem zwolennikiem żadnej koncepcji … (że niby obiektywizm?!)
- tu można dopatrywać się inspiracji … (gdzie? Why nie zapisałam?? )
- bardzo dziwne pokolenie  (a notatki jeszcze bardziej)
- rozwinąć myśl na emigracji … (a może by tak skrzydła rozwinąć?)

Jak mi book miły, nie spodziewalam się żem tak tępa - dopisała KN do notatek. Jak widać szał twórczy popełnił smobójstwo. Jak tak dalej pójdzie Nieprasująca faktycznie skończy tylko, że nie na emigracji, a na banicji z nowym długopisem w d…

Howgh! 

19:42, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 lutego 2009
poszukiwania

Tłusty czwartek między wyjątkowo chudą środą i piątkiem. Czyżby zapowiadał się następny anorektyczny tydzień?

Jak Amiki (czyt. Fundacja Wielkiego Brat zza Wielkiej Wody) nie przeleją kasy to tak będzie. Kobieta rozumie, że kryzys i że Obama jakoś nie ma pomysłu na plan ratunkowy, no ale żeby wstrzymywać przelew co to miał być 1 lutego?! To już czysta przesada! Póki co Nieprasująca zamieniła się w pasożyta i żeruje na portfelu Niezmywającego. Z czym jest jej nieziemsko niedobrze i  wstyd. Nie po to kończyła szkoły (he he he jedną jeszcze kończy), żeby wisieć męczyźnie na karku finansowym. Wstyd i hańba!  

A na razie Nieprasująca przeszukuje wszystkie możliwe możliwości w celu znalezienia zagubionych zdjęć, na których widnieje znajomy ze Szwecji - no cóż, że ze Szwecji :), gdyż chciałby je mieć na pamiątkę - jak Nieprasująca mniema.

Właśnie skończyły jej się pomysły na miejsca poszukiwań. Teren został przeczesany. Żaden pies nie podjął tropu.  Świń morski, zwany Stworem, też nie. Czas zadzwonić po płetwonurków, może zdjęcia oddaliły sie od brzegu, albo utknęły w szuwarach....   

11:48, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 16 lutego 2009
retrospekcja

Będzie o wyjeździe w góry, który był i o którym KN już prawie nie pamięta. Leży teraz z grypopodobnym paskudztwem, walczy z potwornym bólem gardła – co oznacza ciszę i chroni mózg przed zalewem kataru – co oznacza tony lekarstw i chusteczki liczone w kilometrach kwardatowych.

Nieprasująca wróciła z górskiej krainy wypoczęta, spokojna i pozytywnie nastawiona do świata. Trwało to do wtorku wieczora. Z ciężko nabytych na stokach dobrodziejstw zostało tylko odbicie światła słonecznego w oczach. Resztę szlag jasny trafił w momencie powrotu do tak zwanej pracy. Nieprasująca jest na początku kolejnego wielkiego projektu, co czyni zamieszanie jeszcze większym, a  każdemu zależy na tym, żeby dobrze zastartować.  Najbardziej zaś szefostwu. Zaopatrzyło się w pejcze i baty no i stoi za plecami i łypie okiem przez ramię Nieprasującej na to, co ona tam wymyśla. W ostatnim tygodniu całą swoja siłę Kobieta zużyła na rozmowy z przedstawicielami światów kompletnie jej obcych: oprogramowanie, okablowanie, wtyczki, metry taśmy, VHS, BETA… strasznie to odległe, a tym samym trudne do połknięcia. Ale sama sobie wymyśliła takie zajęcie w życiu to teraz ma i niech nie narzeka tylko łyka co dają.
W górach było rewelacyjnie. W ogóle wyjazd był bardzo udany.

Zaczęło się w czwartek wieczorem. Nieprasująca jako kobieta z gatunku "na wyjazd trzeba być przygotowanym nawet na wypadek najazdu wojsk czeskich, radzieckich i rumuńskich będących w koalicji ze Szwedami " zaczęła z obłędem w oku pakować torby, przy dość statycznej asyście Niezmywającego.  Ten jak to na rasowego mężczyznę przystało zaległ pod kołdrą i leczył przeziębienie. Profilaktycznie oczywiście, a jak to w profilaktyce do leczenia niezbędny jest nowy aparat telefoniczny i instrukcja do niego. Bez nich przeziębienie, którego jeszcze nie ma, nijak nie chce ustąpić. To chyba działa na zasadzie talizmanu czy jakoś tak, Nieprasująca nie do końca wie. I tak to wieczór upłynął pod znakiem ustawiania nawigacji w nowej komórce i biegu przełajowego Nieprasującej między łazienką, kuchnio-jadalnią, szafami a torbami.  Po 40 minutach sprintu Niezmywający rzucił tylko w kierunku sterty ubrań, pod którą zakopała się Kobieta, „Pamiętaj, jedziemy tylko na 4 dni”. Tu szlag jasny trafił Nieprasującą, a był to szlag pierwszy, a było ich jeszcze kilka.
Ranek  był nieco nerwowy, oczywiście tylko Kobieta się denerwowała, bo Niezmywający przecież zaczął urlop i jechał w góry. No i czym tu się martwić. I tak zamiast o 7:00 wyjechali o 9:00, zamiast bezpośrednio to trzeba było zahaczyć o Mamusię Nieprasującej (tu Kobieta przyznaje się, że to był jej pomysł własny, więc pretensji nie ma), zamiast trzymać się planu to zaczęły pojawiać się modyfikacje. No i się zaczęło. Szlag trafił w Kobietę po raz drugi.

Przez kolejne 100 km, oddalając się w dość średnim tempie 90 km/h (Nieprasującej wehikuł szybciej nie jeździ, a może jeździ ale Kobieta boi się szybciej i niech tak zostanie. Amen.) Niezmywający zastanawiał się czy, aby na pewno jechać tam gdzie mieli jechać, czy może  zboczyć do innej miejscowości,  do której 3 godziny wcześniej wyjechał kolega ze swoją ekipą. Nieprasującej w sumie wsio ryba było pod warunkiem, że będzie miała prysznic w pokoju. Jako, że starszą kobietą jest i jechała na urlop reglamentowany – została na niego, mówiąc brutalnie, wykopana z pracy ,bo zaczęła pisać do ludzi głupie maile – chciała odpocząć, a nie walczyć  w schroniskach o koc, poduszkę i ciepłą wodę. Tym bardziej nie chciało jej się ganiać z półnagim tyłkiem po korytarzach. Na perwersje też już za stara jest. No i się zaczęło.
Lista za i przeciw. Jechać do K czy do J. Kto będzie i jaki jest plan imprez. Gdzie można zjeżdżać a gdzie można biegać. I telefony i wywiad środowiskowy i egzorcyzmy. Do Wrocławia, a właściwie kilkadziesiąt kilometrów przed wjazdem do niego, stanęło, że jadą tam gdzie pojechał kolega. Nieprasującej siadł humor, chyba najbardziej z powodu braku danych o prysznicu.  Przebili się do galerii dominikańskiej, w której Niezmywający poczynić miał ostatnie zakupy. Tylko miał, bo w sumie nic, co by mu się przydało (czytaj gogle, czapki i rękawiczki) nie było. Po godzinie mordęgi w centrum handlowym, nabyli atlas samochodowy – bo Nieprasująca jak osiem lat jeździ, tak nigdy z czeguś takiego nie korzystała. Nie,  że nie umie map czytać, co na studiach usilnie próbował jej wmówić pewien wykładowca, a zwyczajnie nie jeździ w trasy, a jak już jedzie to tylko w takie, gdzie wie dokąd i jak. A jak nie wie, to wtedy prowadzi ktoś inny. Ot taka Kobieca filozofia. Tu mała dygresja, w Galerii Dominikańskiej do godziny postoju nie płaci się za parking, o czym Nieprasująca nie wiedziała i mało co nie zrobiła awantury z tego powodu, bo bardzo chciała zapłacić tylko nie wiedziała komu i biegała jak kot z pęcherzem między parkomatami lamentując, że jak nie zapłaci to jej się szlaban nie podniesie. I tu wyszło jak to Kobieta do szpiku kości
przesiąknięta jest niemieckim porządkiem rodzinnego miasta. A  fuj!

Wyruszyli w dalszą drogę. Tym razem stery pojazdu przejął Niezmywający. Raz przeoczył zjazd, bo gadał z Nieprasującą. Znalazł zjazd. Drugi raz przeoczył zjazd, bo gadał przez telefon. Zjazd się już nie znalazł. Dalej Nieprasująca bacznie śledziła numery dróg krajowych i nagle ją olśniło, że są na 8 zamiast na 33, a mapa pokazuje, że drogi te dalej rozchodzą się niemiłosiernie. Zgłosiła problem dowódcy pojazdu. Niezmywający  zarządził postój na stacji benzynowej. Tam sam okiem specjalisty rzucił na mapę i stwierdził, że zaiste drogi się rozchodzą, że wracać nie ma sensu, a nadrabiać objazdami się nie opłaca, ale nic straconego bo są na drodze, która prowadzi do K. Czyli tam gdzie mieli jechać od samego początku.
I w ten sposób drogi same zaprowadziły ich pod Czarną Górę, a nie na Zieleniec.  


I co śmieszne obojgu poprawił się humor, gdy już postanowili nie przyłączać się do kolegi. A nie można było tak 200 kilometrów wcześniej? :) 

16:13, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (6) »
wtorek, 10 lutego 2009
dreszcz
Kobieta czyni poprawki. Nanosi, wymazuje, przesuwa i formatuje. Niczym skryba i korektor w jednym. Czyta i czyta i ze zdziwienia wyjść nie może, że w sumie to taka głupia nie jest. To może z domu wyjdzie na powietrze tak zwane?  Chyba, że akurat trafiła na plagiat we własnej pracy. Plagiat nieoznaczony, co gorsza. O drżyj nauko polska!
21:15, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »