statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
niedziela, 28 lutego 2010
życie potrafi zaskakiwać

Blog Nieprasującej powstał na jakiś czas przed tym jak poznała Niezmywającego . Potem rzeczony kolega zaczął rozpowiadać na prawo i lewo, że Kobieta pisze. No i się dziewczyna przejęła. Wystraszyła się znajomych, krewnych i innych pochodnych, a rodziny Niezmywającego  najbardziej. Od dziś ma to w nosie. Kończy z samocenzurą. w końcu walczy z tym ood 9 lat na Białorusi. Naprawdę ma to w głębokim poważaniu. Dostała zielone światło. A wierzcie mi wcale tego nie chciała. A stało się to tak…

Na jednej z kolejnych imprez, niezobowiązujących, wesołych i pijanych Nieprasująca zobaczyła w lustrzanym odbiciu swojego lubego. Odbicie byłoby całkiem przyjemne, gdyby nie fakt, że ów „wybranek serca” całował się z inną dziewczyną … (Tak, ten facet, którego wszyscy znamy...)

Jasne, można mówić był pijany, ona też. Po pijaku robi się różne głupie rzeczy, można zrzucać na męskość i instynkt, na brak hamulców u facetów, co to chcą przedłużyć swój ród, dbają o gatunek i najlepiej, gdyby zaspokoili dziesięć samic jednego wieczoru. Jasne mówić można wszystko.  Tylko jakoś nie wszystko można zrozumieć. Ten wpis jest bezpośrednią reakcją na to co spotkało Nieprasującą. Może wykrzyczałaby wszytsko właściwemu adresatowi w twarz, ale ten odważnie poszedł spać do kolegi i Kobieta może sobie co najwyzej ze świnką morską (też samcem) pogadać. No cóż.

Po raz pierwszy w życiu Kobieta nie wie jak się zachować.  I ma do tego takie zajebiste uczucie, że wszystko co sobie w tej swojej głupiej głowie wyduma, to się jej ziści. Jakikolwiek byłby to scenariusz przerobi go w realu. Od ojca alkoholika po kolesia, który całuje inną kobietę. Mam czasami wrażenie, że trochę tego za dużo na jedną osobę. Wolałabym, żeby to przydarzało się tylko postaciom z filmów.

to takie pieprzenie po kilku kieliszkach wina i chęci pointy.

Czuję się zwolniona z obowiązku pisania o wszystki przez bibułę. Może to nie wy mnie z tego zwolniliśicie, ale mam prawo do swojej wersji. Nie dam sobie wmówić, że wszyscy byli pijani i tak się zdarza....  no cóż...

 

A tak poza tym… drogie Bravo, co zrobić, gdy zobaczysz  jak  twój facet całuje inną dziewczynę? czy ona będzie z nim w ciąży?

04:38, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (10) »
środa, 24 lutego 2010
do przodu

Kobieta siedzi cicho bo jakoś nie przezywa upiornie ciekawych przygód. Nie jeździ z tyłkiem po egzotycznych krainach. Nadal odsuwa wyjazd na Białoruś. Chociaż dzisiaj wpadła na pomysł, żeby pojechać do Mińska 7 marca. Akurat będzie tam z koncertem  Rammstein. To jest jakiś argument za. Tym bardziej, że jeden z miejscowych czynowników powiedział w wywiadzie, „że to muzyka wysoce niebezpieczna i to właśnie tego słuchali terroryści z Biesłanu”. Tym bardziej trzeba posłuchać.

Poza tym Nieprasująca czeka na wiosnę… Robi porządki dosłowne i metafizyczne także. Postanowiła w epoce roztopów i tzw. Przedwiośnia uregulować sprawy zaległe. Na ten przykład wymienić dowód rejestracyjny, w którym od roku brakuje miejsca na nowe pieczątki.  Wpadła na ten pomysł robiąc porządki w biurze, gdzie wśród faktur, notatek i szpargałów odnalazła wszelkie potrzebne do tego dokumenty, Razem z  dowodem  uiszczonej już wpłaty. Zwyczajny przypadek, a tyle dobrego. Dowód będzie za dwa tygodnie.

Kolejny ogon to praca własna doktorska, która leży od lipca i kwiczy codziennym wyrzutem sumienia. Pojechała Nieprasująca do swojej koleżanki, która także ma aspiracje naukowe i zastała ją w totalnej rozsypce organizacyjnej. Z trzylatkiem naprawdę trudno robić cokolwiek systematycznie. Kobieta wzięła sobie to do serca i stwierdziła, że ma warunki wprost idealne, wiec  tylko usiąść i pisać. No to siedzi i pisze.

Z listy nie pozałatwianych rzeczy została jej jeszcze z setka, ale nie ma się co spieszyć. Ważne, że chociaż dwa kroki do przodu dała.

A głowa ją dzisiaj boli niemiłosiernie.

19:04, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
środa, 10 lutego 2010
zawodowo

Nieprasująca ma jechać na Białoruś. Znowu… Odwleka ten moment jak nigdy w życiu do tej pory się jej nie zdarzało. Zawsze była gotowa wsiąść do pociągu i rano spacerować po prospekcie Skaryny (teraz Niezależności albo jakoś tak). No nie ma serca jak popatrzy na to co za oknem i jak sobie pomyśli o tym wszystkim. O tym ile wysiłku i życia włożyła w „słuszną sprawę”.

W ogóle to chyba się wypaliła zawodowo. Coraz częściej przychodzi jej to do głowy. Osiem lat w tym samym. Chyba czas na zmiany.

Do Moskwy by chciała ;) albo Petersburga….

11:19, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 lutego 2010
kryzys

Jak mi się nic nie chce! ... - tylko taka myśl kołacze się Nieprasującej po łbie.

Ferii, wakacji, zmiany, zmiany! Zmiany potrzeba jak powietrza!

Impetu, ruchu, słońca i przytupu! Na gwałt!

Kobieta poszukuje i przyjmie w każdej ilości.

20:19, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 lutego 2010
polskie stoki

Nieprasująca wybyła na tzw. Narty. Jednak w związku z brakami technicznymi Kobieta spędziła sporo czasu na obserwacjach. Polskie stoki to prawdziwy poligon doświadczalny dla socjologów. Doskonale prezentuje się tam model współczesnej rodziny. Matki, ojcowie i dzieci. Dużo dzieci i ojców, na stokach. Matki z reguły zajmują oślą łąkę, ewentualnie pobocza. Te którym udało się posiąść tajniki szusu zostają z maluchami na średnich stokach, tymczasem tatusiowie ujarzmiają czarne szlaki i najwyższe szczyty. Czyli normalka. Żona z dzieckiem, mąż szaleje. Ojcowie pokazują na każdym kroku  na co ich stać. W zapale kreowania się na autorytety wykrzykują raz po raz: „Zobacz! Zobacz jak tatuś potrafi skakać”; O! Widzisz! Tak się zjeżdża tyłem do stoku!; Nie, nie tak! Nie staje się w kolejce! Podjedź z boku!  Bądź sprytny! Tak jak tata! ”.

Ojcowie, którzy status autorytetu zyskali sobie w sposób inny niż okiełznanie nart, stają z boku i instruują dziecię na odległość niczym Apoloniusz Tajner w Sapporo: „No jak jeździsz! Nie tak się skręca! Przechyl się w lewo. Moje lewo nie twoje!;  Jedź! Jedź! No jedź! Co się boisz?! Nie jest stromo; , a jak dziecko wyląduje w lesie: „No i jak jeździsz?! Hamować nie umiesz?! Wyłaź z tej zaspy, bo zostaniesz tam do wiosny”. Przy czym ci prywatni trenerzy dzierżą w dłoniach piwo, bo przecież jak powszechnie wiadomo alkohol najlepiej rozgrzewa na stoku. Potem nagle, po niepowodzeniach dziecka, zarządzają odwrót i prują na parking, żeby usiąść za kierownicą  by zdążyć na Teleexpress. Matki najczęściej w takich przypadkach udają, że instruktor z powołania nie jest jej mężem, a ona przyszła tu z innym dzieckiem. Z tamtym, tam daleko. Są także matki troskliwe, które w zaspach po pas brną dziecku na pomoc., wyrywają kluczyki i klną na czym świat stoi. W kozaczkach na obcasie i torebką na ramieniu. ma się rozumieć. A jesli rodzina zmęczy  się,  wykończona wysiłkiem fizycznym  znękana psychicznie stresem i nieustannym warczeniem na siebie, idzie do restauracji na stoku. Kupuje obiad, zajmuje miejsce. A o miejsce wcale nie jest tak łatwo.

Restauracje są zapchane po brzegi. Ma się nieodparte wrażenie, że tyle samo osób jest na stoku ile w knajpkach pod stokiem. Wielkie kołchozowe stołówki pełne są grup, mniej lub bardziej zorganizowanych, które o godzinie 12.00 zamawiają już siódmą kolejkę grzańca. Bo wiadomo powszechnie, podkreślmy to raz jeszcze, że alkohol na stoku działa inaczej niż w innych warunkach.  Najczęściej są to grupy osobników, ubrane po zęby w najnowsze i najdroższe modele ubrań sportowych. Hałaśliwe, sypiące dowcipami i zamawiające u DJ wynajętego przez sponsora weekendu przeboje z dedykacją.  Nikt nie widział jak zjeżdżają.  Jedyny zjazd jaki zaliczają to ten w pensjonacie pod drewnianą ławę. Czasami jednak odłączy się od nich jakiś samotny wilk, co to mu się wydaje, że mimo promili, jeszcze może. Wylezie taki na stok, zionie gorzałą na kilometr i zachowuje się jak właściciel całego obiektu.  Jeśli potrąci dziecko zwymyśla je od fajtłap i nierozgarniętych bachorów, co to nie wiedzą gdzie stanąć.  Jeśli trafi na kobietę wyzwie ją od blondynek i idiotek, a jeśli na mężczyznę to od pedałów. Jeśli spadnie z kanapy wyciągu to z pięściami rzuci się na obsługę techniczną.  Zjeżdża całą szerokością stoku.  Azja Tuhajbejowicz nart. Zajeżdża, podcina, spycha i przewraca. Makabra. Ważne, że on się dobrze bawi. Potem idzie do swoich kolegów i opowiada jakie to chamstwo na stoku! Ludzie nie potrafią jeździć, a pchają się nie wiadomo po co. I przy kolejnym grzańcu opowie jak to udało mu się kogoś popchnąć, przewrócić i zwymyślać.

Niestety tak jak w każdym miejscu w naszym kraju także tutaj spotyka się indywidua, które za wszelką cenę chcę pokazać jakie to chamy, prostaki i nieobyte bęcwały są…   Mimo tego, że nie jest ich wielu swoją obecnością psują i krajobraz i atmosferę.

A co do postępów w narciarstwie Nieprasującej, to…. Nieprasująca nie ogarnia nart. No normalnie nie ogarnia. Nie ogarnia! I tyle. Kolejne podejście i nic. No, może nie do końca jest tak beznadziejnie. Dokładnie to Nieprasująca nie ogarnia pługa (pługu). I wcale nie chodzi tu o orkę, lemiesze i skiby. Też, żeby nie było, nie uczy się na operatora odśnieżarki.  Skręca, w prawo, w lewo, pod stok i ze stoku, podchodzi pod górę, jeździ na krawędziach. I co z tego jak podstawy nie może pojąć. Trudno.  Widać narty to nie jej konik.

15:56, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »