statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
czwartek, 27 listopada 2008
cztery razy po dwa razy...

Nieprasująca chwaliła się już, że stała się posiadaczem latarki w bardzo nowatorskim wydaniu. Czyli  wspominała, że jej telefon zaczął świecić zamiast dzwonić, obierać sms i wypełniać inne funkcje zwyczajowo uznawane za telefoniczne. Trzeba było coś z tym faktem zrobić. Nadeszła odpowiednia chwila i w poniedziałek skoro świt, jak tylko Kobieta rozdarła swe śliczne, wielkie oczęta, postanowiła nabyć nowy aparat.
Siódma rano była jednak porą trochę nieodpowiednią, nawet dla cierpiących na pracoholizm  pracowników salonów GSM. No to kawa, śniadanie, rzut oka na blogi (tu pozdrawia wszystkich, z którymi pija poranną kawę, a spis znajdą państwo po lewej stronie), rzut oka w okno – czyli w niebo, bo mieszka na poddaszu a nad nią to już tylko niebo mieszka, rzut oka na modele telefonów. Wybór, decyzja. Sru! Idzie!  Odzienie spodnie, odzienie wierzchnie, but kozak, bo na ulicy śnieg i w drogę. Poszła. Najpierw odwiedziła duże, stylowe  i pięknie wykończone centrum handlowe, bo jej się ubzdurało, że jej operator ma tam swój oddział. Guzik! Nie ma. W ramach nie popadania w bezsens działania nabyła w renomowanej sieci handlowej sałatę dla Stwora i pomidory dla siebie. Wracając napadła upragniony salon, który jak się okazało ma pod tak zwanym nosem,  czyli po drugiej stronie wielkiego skrzyżowania przy którym mieszka. Weszła, zagaiła panią, wyjaśniła o co jej chodzi i jaki chce aparat. Wszystko cacy, ale tego modelu nie było. Będą jutro. Powiedział Pan Kolega Sprzedawczyni. O, przepraszam, Doradcy Klienta.
Nie ma, ale będą. Jeden dzień w tą jeden w tamtą. Nieprasująca wróciła do domu.
We wtorek pognała do salonu gdzie jej obiecali. Po drodze już zacierała łapki, że będzie nowy, fajny, z klapencją co to ma swój wyświetlacz i w porę ostrzega przed tym kto dzwoni.  Marzenia raz po raz przerwał  padający na paszczę śnieg, którym zacinał wiatr.  Pokonała zawieję i wlazła do salonu niczym na jednej z reklam notabene Kobiecego operatora.  A tam Doradca Klienta mówi, "Telefona, katoryj vy zakazyvali* niet. Prichadite zavtra!"  Taaa. Ja już znam wasze jutro. W tył zwrot i wypad z salonu.
Co tu zrobić? Nieprasująca podrapała się po swojej uzbrojonej w czapkę głowie i doszła do wniosku, że nie będzie odgarniać 20 cm śniegu ze swojego osobistego samochodu, nie będzie w nim machała wszystkimi kończynami, żeby osiągnąć jako taką widoczność i nie pojedzie na drugi koniec miasta po telefon. Nie.
W środę Nieprasująca postanowiła, dzięki radzie Kolegi, iść do Centrali (i wcale nie Rybnej) i w kwaterze głównej nabyć to co chce. Gdzie jak gdzie, ale tam będą. Włożyła okulary słoneczne na nos (albo przeciwsłoneczne) i pogalopowała.  – Jesssuu,jak tu pięknie! -  stanęła na środku Centrali i oniemiała. Sofy, dywany, dystrybutory z kawą, herbatą, wodą, chrom i szkło. No po prostu XXI wiek. Pobrała numerek z systemu kolejkowego i zaczęła czekać. Zanim się zorientowała, że system kolejkowy w tym przybytku jest, minęło trochę czasu, bo Nieprasująca czasami nieobyta jest. Szczególnie w takich instytucjach. Słońce niemiłosiernie grzało przez szybki, ale w końcu zabrzdąkał numerek z kartki Kobiety i ta poszła unikając przegrzania. Usiadła naprzeciwko Blondyna i  rzeczowo wyjaśniła co i po co. Potem dzielnie odparła wszystkie ataki i próby przekabacenia jej na inny plan taryfowy, abonament, zdobycia milionów punktów z programu lojalnościowego, których KN nie znosi , obdarowania jej piórem, mp3, kurą znoszącą złote jajka i rybką spełniającą trzy życzenia jeśli Kobieta zasili konto całą wygraną z kumulacji w totka. Shit! Blondyn okazał się być sprzedawcą z misją.  Wciskał klientom w gardła wszystko co wymyślił dział sprzedaży i marketingu. No takich Kobieta po prostu uwielbia. Najbardziej na drzewo posyłać, ale jakoś poszło i doszli do momentu finalizowania zachcianek Nieprasującej i…. System padł! Niczym Janek Wiśniewski w balladzie.  
Kobieta klnąc na czym świat stoi, w duchu oczywiście, wyszła z Centrali i poszła do domu. Niby do trzech razy sztuka, a gdzie tam.
Dzisiaj, w czwartek, KN podjęła kolejną próbę zdobycia telefonu. Wszak z rodu Niepokonanych jest! Znowu Centrala. Dzisiaj wiedziała gdzie trzeba wziąć numerek i wypadła w tej kwestii  znacznie lepiej niż wczoraj. Odczekała swoje. Tym razem wpadła w ręce przemiłej Pani, która nie miała misji i bardzo rzeczowo i szybko załatwiły wszystkie formalności.  Aparacik czekał na Nieprasującą, która teraz siedzi i grzebie w nim. Wgrywa tapetki i stara się odzyskać stracone smsy.
Tym razem się udało. Ale gdyby dzisiaj chciała przenieść swój numer z prepaida na abonament to odeszłaby z kwitkiem. Bo dzisiaj z kolei ten system w Centrali nie działał.
Nieprasująca wszystkim
z całego serca życzy działających aplikacji i systemów :)

 *w rosyjskim narzeczu "zakazywac' to zamawiać; ot, taka rosyjska fantazja.

16:45, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
środa, 26 listopada 2008
zbyt

"Jeteś zbyt niezależna, by się od ciebie uzależnić" - usłyszała Nieprasująca na dobranoc...Teraz już wie dlaczego nie wychodzi jej i jest kulawo. No cóż, przynajmniej to też jakaś diagnoza...

01:21, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 listopada 2008
zniknąć

Tydzień temu telefon Nieprasującej nieoczekiwanie dla niej i reszty świata zamilkł. No nie do końca zamilkł. Zauważalne funkcje życiowe: sygnał „pink” – jak przy błędnym wprowadzaniu pinu i świecenie wyświetlacza ponad miarę. Telefon pluł białym swiatłem i nie chciał współpracować. Za Chiny Ludowe! Nieprasująca postukała, popukała, rozebrała telefon w drobny mak, potem zebrała wszystkie kawalątki i… nic. Jak zawsze w takich chwilach usiadła, załamała rączęta i zapłakała nad losem telefonu, który postanowił zostać latarką… Trudno. Opuścił ją i wybrał inną drogę.  Proszę bardzo, idź!

Nic wielkiego. Co prawda Nieprasująca nie lubi takich sytuacji, bo bardzo nie lubi chodzić do salonów GSM, nie lubi wybierać taryf, które przybierają coraz to dziwniejsze nazwy, podpisywać umów i zaciągać jakiś zobowiązań i w ogóle nie lubi formalności wszelkiego rodzaju. No i trzeba wybrać nowy model. Nie. Stanowczo nie!  Postanowiła, że zrobi to w bardziej odpowiednim czasie. Czyli jak będzie się jej chciało.
Przez tydzień żyła tylko na służbowym. I jak to w życiu bywa, akurat nagle cały świat (świat Nieprasującej oczywiście) przypomniał sobie o Kobiecie. Wszyscy znajomi, dalsi i bliżsi, nagle zapałali nieprzejednana chęcią spotkania, wspólnego picia kawy, plotkowania, obchodzenia urodzin, imienin, wzmacniania znajomości i gremialnego świętowania różnych innych dziwnych okazji z ich życia. Nagle! Normalnie z Koleżanką nie mogła się na piwo od dwóch miesięcy umówić. I się zaczęło. Kobieta nie odbiera - znaczy umarła. Bo przecież wiadomo, że Nieprasująca telefon ma wbudowany jak implant. Poszukiwania w cyberprzestrzeni się rozpoczęły. Komunikatory i poczta elektroniczna mają ta zaletę, że można wiadomości nie odbierać kilka dni.  I tak Kobieta przepadła dla świata… ukrywa się i zaciera rączki, z radości, że ktoś się o nią martwi. Jest świnia bo przyjaciół niepokoi, ma tego świadomość, ale jak to dobrze czasami móc zniknąć….

11:35, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 listopada 2008
To i depresja
Kobieta nie miała depresji jesiennej to będzie miała zimową. Będzie miała ją jeden wieczór, bo na więcej takiego komfortu jej nie stać. Trzeba brać się do roboty (robót różnych w jej przypadku, wszak Nieprasująca żadnej pracy się nie boi) i czasu nie ma na "stany nieprzysiadalne".
Depresja wygląda tak. Siedzi zawinięta zmora w kocu na kanapie, łypie półprzymkniętą gałką oczną na pokój, a potem przerzuca wzrok za okno, a nerwy oczne przycina ramą okienną, żeby gałki przypadkiem nie zgubić. Z wzrokiem przygwożdżonym do gwiazd snuje wizje z serii: „co by było gdyby” i „dlaczego tylko ją TO spotyka”.  Owo „to” nie jest sprecyzowane, bo gdyby było, to nosiłoby znamiona konkretnego problemu, a Nieprasująca z problemami berze się za bary. Może nie ze wszystkimi,  bo od niektórych lepiej uciec, chociaż to żadne wyjście, ale nie o tym miało być.
I tak tkwi Depresja w zaokienności, z herbatą na stoliku, koncertem Ayo w uszach i duma, rozlewa swoje czarne dźwięki, a ciężkie łapska kładzie na wszystkim. Maca książki, których nie chce się potem wziąć do ręki.  Na ekranie laptopa zostawia lepki śluz, aż człowiek nie chce nawet na niego patrzeć. Pilota do telewizora też obmacała. No nic tylko wyć do księżyca.
Raptem Nieprasującej gałka oczna dyndająca za oknem błysnęła światłem olśnienia.
Już wie dlaczego została napadnięta przez Depresje. No bo przecież ON nie zadzwonił!!!! Dzisiaj!
ON – to ten z pizzerii.
Ha! I w ten sposób „To” zostało zidentyfikowane i stało się tylko problemem do rozwiązania. Nieprasująca klasnęła w łapki i pobiegła po telefon, siejąc ferment i zniszczenie na własnym poddaszu.
Koniec depresji…
20:58, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
piątek, 14 listopada 2008
Oddech słonia
Budzicie się czasami z poczuciem totalnej pustki? Jakbyście byli w środku z metalu i jest wam zimno, a jak chcecie wziąć głęboki oddech to okazuje się, że na waszej klatce piersiowej, w swojej wędrówce na sawannę,  przysiadł ogromny słoń. Chcecie wstać, ale zaraz na czoło napływa pytanie po co? Potem ciąg logiczny tłumaczeń i wynajdowanie milionów powodów  dla postawienia nogi na podłodze. Mała szamotanina za i przeciw. Wygrywa za. Stawiacie nogę na podłodze, a ona się zapada pod kalibrem pytania, ale kogo to obchodzi co dzisiaj zrobisz? Siadacie na brzegu łóżka, razem ze słoniem na piersiach, bo ta sawanna daleko i wbijacie wzrok w podłogę.  A ona jest z lodu i kończyna przymarza wam do paneli. A do tego ta cisza wokół. Tylko oddech słonia słychać.  Kobieta tak ma.  
21:47, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (6) »
wtorek, 11 listopada 2008
w ciemno

Nieprasująca poszła na randkę. Na randkę w ciemno . Ale nie taką z portali internetowych i gazetowych rubryk matrymonialnych. Kolega Nieprasującej rzucił kiedyś przy piwie, że ma kolegę i w sumie na jego oko to z Nieprasującą tworzyliby fają parę. Rzucił a po Kobiecie spłynęło to jak po przysłowiowym ptaku ,co to go o mały włos nie wpisali w godło państwowe. Kobieta  strzepnęła skrzydło i żyła dalej. A tymczasem Kolega zaczął wcielać swój plan w życie. Przy każdej okazji wychwalał zalety Samotnego Kolegi. A to, że właśnie naprawił odkurzacz, że wykręcił i przykręcił akumulator, że uratował sąsiadkę przed zaczadzeniem, kota przed upadkiem z drzewa a strażaków przed zbędnymi kosztami wypadu po kota na drzewie. Stopniowo Nieprasująca zaczęła przyzwyczajać się do myśli o żywym Batmanie reperującym wszystkie awarie na świecie i jego obecności w rozmowach. Zaczęła nawet podejrzewać, że ów stał się przedmiotem uwielbienia i pożądania Kolegi Nieprasującej. A że Kobieta tolerancyjna jest przełknęła żabę i zaczęła się zastanawiać czy nie pogadać z żoną Kolegi. Tak na wszelki wypadek. W końcu osłabiony kompletną ignorancją i brakiem zainteresowania Kolega nie wytrzymał i powiedział, że  idą na obiad: on z żoną i Samotny Kolega z Nieprasującą.  Że jak?! No tak, randka pod kontrolą. Fiu, fiu-pomyślała Nieprasująca, bo na nic więcej nie było jej stać.
Godzinę przed wyznaczonym spotkaniem ubrała się. Potem zmieniała kreacje jeszcze pięć razy. Zawsze powstawał jeden problem niepasującego szczegółu – jak nie buty, to szal, jak nie szal to korale, jak nie korale to bluzka. Zmęczona na dziesięć minut przed czasem wybiegła. Dotarła lekko spóźniona. Potoczyła oczyma po przemarzniętych znajomych i lekko sinawym Nieznajomym. Cholera! Sportowe trampki byłyby lepsze! Shit! No dobra. W takim razie marynarka też będzie się wyróżniać. Kreacja pudlo! Ehhh…
Poleźli. Jedzenie ok. A Kolega…. Hmmm. Na pierwszy rzut oka „totalna pomyłka”. W miarę wciągania makaronu zmieniał się jak kameleon kolejno: z pana przynudzacza, na pana gadułę, z gaduły na  elokwentnego gościa, z elokwenta na inteligenta, z inteligenta na całkiem-całkiem miłego. Kobieta nawet zaczęła się prężyć i rzucać iskrami z oczu i wachlować rzęsami. Gdyby mogła zarzuciłaby czupryną, ale ma krótką więc nie ma czym zarzucać. No, no - pomyślała sobie, bo z dłuższym myśleniem ostatnio ma problemy.
Rozstali się, każde poszło w swoją stronę. Nieprasująca teraz siedzi i myśli, że nic z tego nie będzie. A wszystko przez te buty i marynarkę.
Poczeka na telefon Kolegi…

18:03, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »