statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
poniedziałek, 30 listopada 2009
instytucjonalnie

Po trzech dniach dzwonienia pod wskazany numer Nieprasująca postanowiła sforsować budynek ZUS. Uzbroiła się po zęby w cierpliwość, zabrała kanapki i termos z kawą na wypadek kolejek i rozwścieczonych przedsiębiorców ewentualnie zagubionych emerytów. Obiła swój mały samochodzik blachą pancerną na wypadek obstrzału, jakim mogłaby poczęstować ją rozwścieczona  pracownica Zakładu.  I delikatnie, cichutko i na paluszkach weszła do budynku. Pierwsze co ją powaliło to nadmiar informacji na tablicach, następnie brak kolejki przed wskazanym pokojem, później miła pani referent –inspektor, a ostatecznie pozamiatał ją luz z jakim przyjęła wyjaśnienia w sprawie pomieszania kont i udzieliła Nieprasującej wyjaśnień rzeczowo i sympatycznie. Rozczarowana, z opuszczoną kopią, wytracając impet  Kobieta popędziła dalej w miasto.

Wpadła do spółdzielni mieszkaniowej, żeby zostawić tam sporą kwotę za udział w spółdzielni. W końcu najpierw trzeba coś wrzucić do worka, żeby potem ""współdzielić" z innymi "współczłonkami". Wdrapała się na ósme piętro i zajęła miejsce w kolejce do kasy.  I tu przypomniała sobie jakimi osobliwymi prawami rządzi się kolejka. Najpierw pięcioro pracowników obsługiwanych oczywiście-bez-kolejki, potem czterej podobni Kobiecie petenci i trzech, którzy zarezerwowali sobie miejsce wcześniej i obiegli w międzyczasie dwa piętra i sześć pokoi. Kobieta zgrzała się niemiłosiernie i jak zaczęła pluć sobie w brodę, że gdyby zabrała „Annę Kareninę”  na wypadek utknięcia to była by już a połową pierwszego tomu, wywołali ją do okienka. Okienko ukryte było za opancerzonymi drzwiami, z guzikiem, czytnikiem kart, wizjerem i światełkiem jak w studiu nagrań "proszę wejść" - "nie wchodzić". Za szybą siedział cerber odziany w postać żeńską. Nieprasująca  po krótkiej wymianie zdań jak wpadła tak wypadła:
KN: - Dzień dobry. Chciałam wpłacić pieniądze za udział w spółdzielni.
PSM*: - A ma pani blankiecić?
KN: - Nie.
PSM: - Pokój 809.
Kobieta pognała do Pokoju 809, wyjęczała swoją potrzebę posiadania blankiecika. Pomogła w odszukaniu długopisu pani urzędniczki i…
I dostała odręcznie zapisany świstek papieru ze swoim nazwiskiem i kwotą, którą ma wpłacić. O co chodzi?! Do tej pory nie wie. Poszła odstała swoje raz jeszcze, pozbyła się gotówki, dostała papier na którym napisali, że jest nabywcą i spółdzielcą. A wszystko to zajęło jej  godzinę i dziesięć minut.
Życie zaskakuje. Instytucje też.

 

*PSM - Pracownik spółdzielni mieszkaniowej - nie myslić z zespołem chorobowym, a zresztą może...

16:12, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 listopada 2009
spokojne poranki

Nieprasującą obudził poranny telefon od Matki Osobistej, która wpadła w panikę. Atak nagłego strachu u Matki wywołała Babcia Osobista Kobiety. I tak działa łańcuszek. Nieprasująca wstała skoro świt i zaczęła się denerwować. Nie mogła zlepić liter w ciąg logiczny skutkiem czego nie wie co się na świecie stało, stanie ewentualnie dzieje. Potem rozlała kawę, rozsypała ziarno dla Stwora i poddała się.  A wszystko przez mieszkanie, które Nieprasująca wspólnymi siłami wykupiła, a teraz spłaca horrendalne raty zbójeckiego-kredytu, bo tylko taki oferowały banki w terminie dwóch tygodni. Oczywiście nie trzeba dodawać, że w spłacaniu to nikt jakoś nie chce jej pomagać. Teraz rzecz idzie o zamianę kredytów. Z gotówkowego na hipoteczny. No i zaczęło się.
Lęki, strachy, kombinacje, niedowierzanie i ciągły strach przed bankami, spółdzielniami, notariuszami etc..  Dlaczego ludzie z pokolenia rodziców, dziadków tak strasznie boją się wszelkich instytucji. Skąd taka paranoja?

I na dodatek okazało się, że Nieprasująca od kilku miesięcy (dokładnie trzech) regularnie odprowadza składki do ZUS nie na to konto, na które trzeba. Zwyczajnie pochrzaniła konta. Tylko sobie pogratulować.
Co niniejszym Kobieta uczyniła.
Czuwaj!

11:04, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
środa, 25 listopada 2009
Wierchy

Kobieta pojechała w Bieszczady. Nie sama oczywiście. Na pokładzie Enterprise znalazły się jeszcze 4 osoby. Szef, Zielony, Biały Nija zwany Doktorem Dobroć i Niezmywający. Wyruszyli w czwartek przed południem, bo Nieprasująca musiała jeszcze wiele ważnych rzeczy załatwić. Na przykład kupić buty na wyprawy górskie musiała– bo takowych nie posiadała chwilowo na stanie. Po zakupach, odwiedzinach poczty, korespondencji z korpusem dyplomatycznym i nabyciu śliczniutkich, nowiutkich butków firmy Q – nieprzemakalnych, niezniszczalnych, niechodzonych i nieobcierających (tu Kobieta musi producenta zbluzgać), zebrali  własne siedzenia w garść i ruszyli tropem Starego Dobrego Małżeństwa, KSU i innych wielbicieli Bieszczad.

Każde ze wspomnianych podróżujących miało inny cel wyprawy. Doktor Dobroć jechał odwiedzić przyjaciela, który w przypływie uczuć ojcowskich po 6 latach włóczęgi postanowił zamieszkać bliżej syna, rzucił w diabły robotę na zachodzie Polski i wyjechał nagle do Ustrzyk. Zielony chciał się zabawić, odpocząć, oderwać. Szef jechała zapomnieć o nieudanym romansie, co to już wszystkim wyłazi bokami, a Szefowi najbardziej. Niezmywający jak to Niezmywający jechał robić przygody. Bo to jego motto życiowe. Nieprasująca wsadziła swój kuper w samochód bo chciała zobaczyć Bieszczady.  Odkryć co takiego niesamowitego w nich jest, że ludzie nie potrafia mówić o  tym miejscu normalnie. No i została mianowana (może samozwańczo) towarzyszką Niezmywającego.

Wyruszyli. Przemknęli do Łodzi. Utknęli w korkach „ziemi obiecanej”, kupili prowiant i naczynia, o których zapomnieli w ferworze walki z pakowaniem, we Włoszczowej. Niestety na peron nie pognali. Zmylili drogę omijając Kielce. Nadłożyli 60 km i wypadli na prostą do Ustrzyk.  Po drodze wykłócali się z nawigacją, która co chwile była poza trasą i wyznaczała nową. Dotarli na miejsce po 11 godzinach. Czyściutcy, w dobrych nastrojach i od razu wpadli w błoto. Co tam błoto – błocko po kolana. Śnieg, liście, glinę i kamienie. Fe!
Od razu wpakowali ich na jeepa, rozklekotanego, przysypanego śniegiem  i bez szyb i zawieźli do schroniska. Nie żeby nie dali rady zatargać bagaży, ot tak. Po prostu, gościnność. I tak oto Kobieta po raz pierwszy w życiu znalazła się w schronisku. i…. I popłynęła.  Mężczyźni, wino, muzyka i śpiew.  
Następnego dnia koledzy zorganizowali wyprawę na Tarnicę. Tyle, że wymarsz jakoś wypadł tak o 12.00. Wchodziło się dobrze, ale na szczycie byli o 16.00 i nie było widać nic.  Mgła, śnieg i jeszcze raz mgła. Dopiero na którymś z Wierchów Nieprasująca pojęła, że jest w górach po tym jak się jej nóżka ześliznęła i jak się okazało to co wcześniej brała za śnieg było mgłą zawieszoną za dość stromym urwiskiem. Poza tym wiało, mroziło i zmierzchało. Zejście w ciemnościach. Szał! Dwie czołówki i opowieści o UPA i niedźwiedziach. Niestety banda ceprów robi taki hałas, że nawet jeśli jakiś zbłąkany niedźwiedź chciał napaść na pięcioro ludzi, to bariera dźwięku jest nie do przejścia.. Zeszli z góry i trafili na asfalt. A niedźwiedzie zapewne wymiotło do lokalnych aptek po stopery. Nieprasująca już nie narzekała, że w nowych butach wygląda jak nieopierzony turysta, snob i nowicjusz. Teraz wyglądała jak rasowy grotołaz. W błocie po pas, i butach ubrudzonych do granic możliwościi Kobieta była dumna z siebie. Nawet w tych momentach w których przysypiała podczas marszu do schroniska. Miała typowy zjazd. Jak czterolatek, którego trzeba znosić na barkach z Morskiego Oka. Niestety gabarytowo do czterolatka Kobiecie baaardzo daleko, więc musiała swoimi kopytami tłuc o asfalt 6 kilometrów.
W schronisku powtórka z poprzedniego wieczoru: Mężczyźni, wino, muzyka i śpiew. Ech! Stachura, Kaczmarski, Grechuta, Gintrowski, Belon, Harasymowicz. Kominek, grzane wino, trzy gitary i 15 przypadkowo spotkanych ludzi, którzy nagle stają się bratnimi duszami.  Nocne rozmowy Polaków przerywane strojeniem gitar.
Krajobrazów zero. Gdyby zapytać Nieprasującą jak było w  Bieszczadach to powie, że ciemno i nic nie widać. Ale  to były cztery cudownie spędzone dni. Cudowne dzięki ludziom. Tym, z którymi jechała przez całą Polskę i tym, których spotkała przypadkowo.

Kobieta góry zobaczyła dopiero w kalendarzu, który dostali na pamiątkę. Przy najbliższej okazji pojedzie sprawdzić czy to nie fotomontaż.

13:02, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 listopada 2009
bieszczadowo

Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach

 

 

 

 

One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień

 

Nieprasująca wpadła jak śliwka w kompot. Będzie tam jeżdzić.

10:13, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
wzruszenie

Nieprasująca poczuła głębokie wzruszenie.

Nie tylko z powodu śniegu, który spadł na jej okna i przypomniał, że za chwile koniec roku i choinkę trzeba będzie ubierać. Czego oczywiście Nieprasująca nie robi u siebie, bo ma dwa domy do obskoczenia i na swój jej siły nie starcza. Powodem wzruszenia nie był też Internet czteromegowy,  jaki Kobieta posiada od dwóch dni! Szał ciał! Śmiga skubany tak, że Nieprasująca czytać nie „nadanża". Obrazki jakoś tak szybciej migają, muzyka wpada w szybszy rytm, a  Brus Willis biega na planie filmowym „Surogatów” jakby miał 15 lat. I to za jedyne cztery mega! Nieprasująca była odcięta od sieci siedem miesięcy. Lokalny osiedlowy, albo może dzielnicowy operator stawiał warunki, których nawet Niezmywający zaakceptować nie mógł. I tak zostali bez telewizji (co akurat Kobieta coraz częściej sobie chwali) i  bez Internetu (tu już gorzej z akceptacją takiego stanu). W końcu mają kontakt ze światem.

Najbardziej wzruszył ją poranny telefon: „Przesłałem Ci warunki ubezpieczenia. Zobacz czy da się coś zrobić i czy się kwalifikujesz”. Na co Kobieta burknęła, że sprawdzi. Przecież to ona załatwia biurowość i wszelkie papierkowe historie. Zerknęła. A tam… „Muszę dzisiaj zdeklarować i nie wiem czy wybrać indywidualne czy rodzinne”. Aaaaa! Nieprasującej pociekły łzy wzruszenia. Została uznana za kawałek rodziny!!!

Dobrze jej z tym...

09:58, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »