statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
wtorek, 31 marca 2009
Bilans czterech dni

Paintball – jedno przedpołudnie i południe
Siniaki – dwa kolana, kciuk, piszczel prawa i tyłek
Zepsuty zamek bagażnika – jedna sztuka
Naprawiony zamek bagażnika – jedna sztuka
Kleszcz – jedna sztuka (na szczęście mała)
Obiad rodzinny – jedno popołudnie
Sałata – dwie główki
Nowych stron w doktoracie – pięć
Zawał – jeden
Kilometrów do/z  Bydgoszczy – 300

Miłość, nerwy, szczerość, strach, ból, emocje, przyjaźń, troska, zaufanie, dobro, pomoc –  niepoliczalne

Za resztę można zapłacić Kartą Maestro ….

17:18, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
piątek, 27 marca 2009
anarchiczny indeks glikemiczny

Utłukę sąsiadów – pomyślała Nieprasująca tłukąc schabowe w rytmie basów dobiegających zza ściany.
Naprawdę ciężko  dzielić ścianę z kibicami i fanami muzyki techno-rap-– drum and bass. Przez ścianę trudno usłyszeć, co to tak naprawdę jest.

Ale miało być o czymś innym. O jedzeniu.  A właściwie o Indeksie glikemicznym. No po prostu poszaleli wszyscy wokół Nieprasującej. Trzy dni temu koleżanka z pracy  przyniosła do biura wieści,  o jakimś indeksie. Opowiadała co tam lepiej jeść, bo insulina nie skacze, i glukozy mało i jeszcze coś tam. Nieprasująca dość oporna jest na takie treści. No tak ma wdrukowane od zawsze. Zainteresowała się dopiero przy haśle:  teraz wiem co jeść, żeby nie być głodną i oszczędzać pieniądze. Tu zapaliła się lampka nad głową Kobiety. Wszak z miasta skąpców pochodzi, acz to nie gród Kraka. A poza tym bardzo lubi nie być głodna.  Następnego dnia polazła na stronę. Poczytała co to za cudo ten indeks glikemiczny i zaczęła układać sobie dietę. Wirtualnie tylko i bez najmniejszych zobowiązań bo przeciwniczką diet wszelkich jest. Przynajmniej u siebie ich nie toleruje. No i wyszło Kobiecie, że przerzuci się na batony Twix (IG 44), które mają miniejszy indeks niż batony Mars (IG 65). Jednych i drugich nie lubi. Będzie je przegryzać cebulą (IG 15), fasolą czarną (IG 30) bo z biała jest coś nie tak, jak się dowiedziała później od koleżanki. Co jest nie tak już nie zapamiętała, bo oporna jest na tego typu wiedzę. Do menu na stałe Kobieta se wprowadzi czereśnie (IG 22) z czosnkiem (IG15) zalewane jogurtem czystym (IG15)  i popchnie wszystko ziarnem z jęczmienia (IG 25).
Do tego dzisiaj z rana, przez TV naskoczyła na Kobietę dwójka prezenterów, którzy zachwycali się indeksem. Przytaszczyli do studia  światowej sławy dietetyka i zaczęli indoktrynację Nieprasującej. To się Kobieta przejęła. 

No to pojechała do dyskontu i kupiła m.in. : majonez, chleb biały, ziemniaki i ryż.  Do tego Niezmywający przywiózł pierniki z Torunia. Cała torbę.

Nie ma to jak konsekwencja i anarchia!

 

Wszystkie wartości IG za ZDROWO

13:40, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (16) »
środa, 25 marca 2009
śmiesznie jest

Nieprasująca w wirze podwójnie zakręconym. Jeden zakręt bo nie wyrabia ze swoimi obowiązko-kłopotami. A to nie ma siły, a to nijak cholerna doba nie chce mieć więcej niż 24 godziny, a to ramię rwie jak głupie. Albo wstaje o 6 rano, pół godziny odkopuje samochód osobisty za pomocą Niezmywającego a potem się dowiaduje w połowie drogi do celu, że nie jest potrzebna i może zająć się swoimi sprawami. No to się zajmuje. Nadal szuka mieszkania i dostaje szewskiej pasji, bo k…. żadne nie odpowiada Szefowej.  Ani pół metra kwadratowego jej się nie podoba.

Drugi zakręt to Niezmywającego życiowe perypetie. Okazało się, że Mężczyzna Niezmywający gwałtownie awansował. Stał się drugim po Bogu-Kierowniku w swej pracy.  I jak na odpowiedzialnego Mężczyznę się przejął. Nic to,  przeszczęśliwy jest. Ale dostał prikaz i musi wyjechać na czas jakiś z kraju. No i to gdzie! Niezmywającego zesłali  do Marrakeszu.  Dobrze, że to tylko chwilowa zsyłka na trzy tygodnie – tyle mają trwać zdjęcia, ale zawsze to pustynia!

Nieprasująca czyta wszystkie poradniki, fora i  przewodniki turystyczne szukając wskazówek. Co zrobić jak ugryzie skorpion? Oddać czy nie? Co zrobić jak kopnie wielbłąd? Dylemat podobny do tego ze skorpionem. Co zrobić jak oczaruje jakaś Marokanka? Kopnąć czy nie, i kogo? Ją czy jego?

Istna Casablanka w chacie.   


PS. Ale może ładne korale przywiezie… bo Nieprasująca straszna sroka jest…

19:05, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 23 marca 2009
pięści

Mieliście kiedyś tak, że chcieliście kogoś uderzyć?

Ogarnęło was dzikie pragnienie obłożenia kogoś pięściami w akcie własnej niemocy i bezradności. Rozpaczliwa chęć wyładowania na drugim człowieku własnego żalu, że nie można już inaczej, że słowa nie pomagają. Żadne groźby, żadne prośby nie skutkują. Nic się nie zmienia, a my już przecież zrobiliśmy wszystko. Nieodparta chęć krzyku pięściami. Powstrzymują Cię tylko więzy. Najczęściej więzy krwi.

Nieprasująca miała tak wczoraj i wcale nie jest jej z tym dobrze.

19:35, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (8) »
sobota, 21 marca 2009
kfiatki 2

Zakupy w markecie, dyskoncie czy innym przybytku rozpusty spożywczej.

KN: i kawę…
NZ: kawę Ci kupię.
KN: no, kawa się przyda bo pijam ją wiadrami.
KN: tu są jakieś konserwy. Może zabierzesz w góry? Będziecie mieli co jeść.
NZ: nie. Bierzemy tylko kanapki.
KN: na trzy dni? To co? Cały wagon ich będzie?
NZ: nie mądralo, tylko na dzisiaj.
KN: OOO!!! Jakie ładne tulipany! Tutaj. O, tutaj w wiadrze, obok mojej nogi.
NZ: yhy…

I poszedł dalej…
Numer do mamy nadal poszukiwany.

20:39, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (7) »
piątek, 20 marca 2009
jak podnieść sobie ciśnienie
Jeśli kawa już nie działa, nie działa zielona herbata, nie działa koniak i inne płyny. Bieganie pomaga tylko na czas krótki, guarana i inne specyfiki przestają skutkować  w okolicach południa i jeśli kto nie ma pomysłu na podniesienie własnego ciśnienia  i opanowania opadających powiek, Nieprasująca radzi:
 
O 19:00 wziąć osobisty laptop swój wyczyścić mu ekran i postanowić czyścić dalej.
Potem odkręcić 26 (słownie dwadzieścia sześć) śrubek celem usunięcia pokrywy tudzież obudowy w intencji wyczyszczenia wentylatora. Odkręcając już trzeba się skupić, bo śrubki są różnej długości i potem nie można się machnąć.
Mocować się z obudową 10 minut, dłużej nie ma sensu. Zajrzeć tam gdzie się da. 
Wyczyścić komorę, w której zamontowana jest pamięć, usuwając wcześniej kości pamięci. Wyjąć kłaczki i kurz, którego przez rok zebrało się sporo. Skręcić 26 śrubek i odpalić laptopa.
 
Laptop po tej higienicznej brewerii nie odpali!
 
Po czwartej próbie rozkręcić na nowo i zastanowić się co się urwało podczas czyszczenia. Odkręcać i przykręcać śrubki w zależności od tego jak wysokie ciśnienie chcemy uzyskać.  Oglądać, zaglądać, myśleć i się zastanawiać. Kląć przy tym siarczyście (na własne ciśnienie oczywiście). 
 
Zamocować jeszcze raz kości pamięci. Laptop odpala.
 
Gwarancja podniesionego ciśnienia.
W razie wątpliwości skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Bo każdy źle złożony laptop grozi śmiertelnymi powikłaniami Tobie lub laptopowi.  Z informatykiem się nie konsultuj, bo i tak nie pomoże.

Aha. Koniecznie nie można wcześniej robić kopii zapasowych własnych danych. Na ciśnienie bardzo skutecznie działa wizja utraty przyszłości, przeszłości, życia prywatnego i zawodowego.

Nieprasująca wczoraj tak zrobiła i zadziałało. Nie spała do 01:00, chociaż o 19:00 ryła, ze zmęczenia,  nosem po własnej podłodze. 
10:08, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (7) »
czwartek, 19 marca 2009
rynek mieszkań i potwory
Nieprasująca zdobywa coraz to nowe doświadczenia na rynku nieruchomości. Spotyka przedstawicieli biur nieruchomości, pośredników i właścicieli. Poznała ich już z tuzin. A jej podpis i pieczątka są chyba w połowie biur w tym mieście.  Pojechała dzisiaj na dwa takie spotkania.
Jedno z nich było co najmniej dziwne. Pierwszy raz w życiu poczuła, że ktoś chce nabić ją w butelkę i zapędzić w kozi róg jednocześnie. Są spotkania po, których człowiekowi chce się wracać do rozmowy, dzwonić, dopytywać nawet w innej sprawie. A są spotkania, po których chce się uciekać. Tak też było w tym wypadku. Dwie baby z biura nieruchomości osaczyły Nieprasującą i chciały jej wcisnąć w gardło mieszkanie.  Za 2,5 tysiąca miesięcznie, plus kaucja za 2 miesiące i jedna kaucja dla biura za fatygę. Matko! Wyszło, że KN ma z kieszeni 10 tysięcy wyjąć na już. A w Kobiecych kieszeniach oprócz dziur to tylko rękawiczki mieszkają.
Wcisnęły jej do podpisania jakiś papier, kazały podbić i podpisać, nie dały przeczytać, bo w windzie nie ma jak. Kopi też nie dały. Wepchnęły do mieszkania, zagadały na śmierć i udowadniały, że jak Nieprasująca z organizacji artystycznej to mieszkanie artystycznie urządzone łyknie.
A takiego! Nie łyknie. Nie dlatego, że nieładne, bo wręcz przeciwnie bardzo ładne, a dlatego, że baby straszne.  Tylko trzymać się z dala od takich. Brrr…
Tylko nie wiadomo co podpisała Nieprasująca….  Baba Dura!
15:25, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 marca 2009
oś, torpedo, dynamo i inne części rowerowe
Polazła wczoraj Nieprasująca na swoje wielkie... greckie wesele? Nie, nie. Polazła na seminarium.  Ale jak polazła? Jak zwykle – rozpaczliwie i lekko nieprosto. Nie, nie była pijana. Ale do rzeczy.
 
Sytuacja pracy naukowej w skrócie dr, a w jeszcze większym skrócie Wielkie D (jak …. No właśnie tak jak D), stała się dość skomplikowana.
Promotor osobisty – zwany leniem patentowanym, nie wykazuje większej aktywności. Pomimo wiosny nic nie wskazuje na to, żeby zajął się Wielkim D bardziej niż do tej pory. Czyli, żeby zrobił cokolwiek. W obliczu tak daleko posuniętej ignorancji profesorskiej, Nieprasująca zwróciła się o pomoc do innego profesora. No i się zaczęło…

Wczoraj w wysoce posuniętych godzinach popołudniowych zebrała się wielka Inkwizycja i zaczęła deliberować na temat Wielkiego D Nieprasującej. Komisja w składzie dwa dr, jeden prof. i jeden mgr  wielce wybitni wszyscy. Zebrali się i czekali. Czekali. Czekali. Aż w końcu Kolega Szef zadzwonił do Kobiety z pretensją , że jej nie ma. No nie było jej,  zaiste. Fakt to był niezaprzeczalny.  W tym czasie  Nieprasująca siedziała na własnej kanapie z niepewnością na kolanach, ubrana, umalowana, w butach i z Wielkim D w ręku. W skrócie w blokach i czekała na sygnał. A on nie nadchodził. Cisza. Czekała, bo tydzień temu Kolega Szef zostawił ją z informacją, że może się odbędzie, ale nie do końca jest to pewne. A potem  Kolega  Szef zapomniał powiadomić Kobietę o spotkaniu i tak Nieprasująca spóźniła się na spotkanie, które zostało zwołane na jej cześć. Spóźniła się sromotnie, ale co tam.

Wpadła, przeprosiła za zamieszanie komunikacyjne i została rozgrzeszona. A potem się zaczęło. Cztery tęgie głowy wypowiadały się na temat Wielkiego D. W tym czasie we łbie  Nieprasującej tłukły się myśli  o jej własnym grafomaństwie,  braku warsztatu i ignorancji. Przypomniały jej się wszystkie książki których nie przeczytała, wszystkie definicje, których nie zna, wszystkie teorie, o których istnieniu nie ma bladego pojęcia. Myśli walczyły i siały wokół ferment i wzbijały kurz wątpliwości, który Nieprasującej na oczy był opadał. I nagle przez  tą kurzawę zaczęły docierać do uszu Kobiecych słowa pochwały. (!) Bo dobrze się czyta, bo jest spójne, bo jest ciekawe, pionierskie, potoczyste i co najważniejsze, MA SENS. Więcej Nieprasująca nie pamięta bo zemglona leżała  u stóp profesora własnego. Leżała w wyobraźni oczywiście, ale wyobrażenie było talk silne, że nie pamięta co tam jeszcze chwalili. Słowa krytyczne spisała na kartce, którą potem spali.
Tak radzili i radzili, chwalili i chwalili, po czym profesor stwierdził, że i może i fajnie, ale jemu brakuje osi.
 
Że niby co? Ale jakiej? Odciętych? Rzędnych? Przedniej? Tylniej? O co w ogóle chodzi?
 
Teraz Nieprasująca siedzi i rozkręca koła w poszukiwaniu osi. Może znajdzie coś między szprychy wetknięte.

A gdyby ktoś znalazł był oś,  uprasza się o podrzucenie.
 
Nieprasująca odda jak tylko się nań napatrzy. 
13:33, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (8) »
wtorek, 17 marca 2009
kfiatki

KN: I co? I co?
NZ: Nic.
KN: No jak nic? Powiedz.
NZ: Mama kazała Cie szanować, otwierać drzwi i takie tam.
KN: …
NZ: No i coś o kwiatach mówiła, ale nie pamiętam co.
KN: Jak to nie pamiętasz?!
KN: Daj mi jej numer. Ja ustalę co z tymi kwiatami miało być.
… po godzinie
KN: Przypomniałeś sobie co z tymi kwiatami?
NZ: Nie…
KN: Daj mi numer mamy.
NZ: Później
…  dwie godziny później
KN: Daj. Proszę.
NZ: Nie.
… następnego dnia.
KN: Przypomniałeś sobie co z tymi kwiatami?
NZ: Jakimi kwiatami?!

KN: ..&*^%$%%$#$

No pięknie! Nieprasująca na tropach Yeti!

Halo. Centrala? Numer do mamy poproszę!

11:10, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 marca 2009
biurkowo
Na biurku Nieprasującej leży cała sterta mniej i bardziej potrzebnych rzeczy. Tylko do czego one są jej potrzebne? I tak na dwóch, białych, złączonych ze sobą dłuższymi bokami stołach leżą:

1. Zszywacz, dziurkacz, spinacze – żeby Kobieta spięła się i nie rozsypywała na każdym zakręcie życiowym. A że nie jest już młoda, zawsze można przyczepić jakąś część, która raczyła już odpaść.
2. kalkulator, gumka do mazania i awizo – żeby mogla policzyć ile jej czasu zostało, zanim list wróci do nadawcy, a w razie pomyłki wymazać błędne obliczenia. Że co? Że niby gumką z kalkulatora nie można? A próbowaliście?
3. Teoria demokracji Sartoriego, Liberalizm Gray’a, Studia z Teorii polityki, słownik białorusko-polski – wszak KN wiedzie żywot naukowca. Może rzuci się na jakiś przekład? Albo rzuci się z okna pod wpływem nabytej wiedzy.  Rozwiązanie zagadki w następnym odcinku.
4. Skorowidz, skoroszyt  – skoro już je tu ktoś położył, niechaj zostaną
5. Linijka, płyta CD, pieczątki i ołówek – skutecznie zacierają złudne poczucie porządku.
6. Filetowe słuchawki,  zeszyt z okładką w tęczowe paski, teczka pomalowana w kolorowe kwadraty i idruga teczka w niebieskie i żółte paski -  w zastępstwie kolorowego telewizora i wiosny
7. krakersy  i kubek z kawą – żeby Nieprasująca nie padła, bo jak widać z braku węglowodanów w organizmie zaczyna bredzić.
Howgh!
12:38, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2