statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
piątek, 28 sierpnia 2009
Tu rozglosnia Minsk

Dzisiaj nadajemy z Minska. Temperatura 25, pogodnie, bez zachmurzenia, wiatr slaby, polnocnozachodni.

Nieprasujaca donosi z frontu wschodniego. Dojechala, z przygodami, no bo jak inaczej? Teraz chwilowo nie ma telefonow, bo jej zablokowano. I prywatny i sluzbowy. Nie wiadomo dlaczego, ale nie ma. Ale ma za to internet. Minsk sie zmienia, ale nie jest to zastraszajace tempo. Niestety zmienia sie na gorsze, ale to takie osobiste Kobiety wycieczki.Porobila troche zdjec i bedzie wrzucac jak dojedzie do domu.

Nieprasujaca objadla sie juz "syroczkami", "Zefirem w czekoladzie", zjadla bliny, sup so smetanoj. Pila Aliwarje.

A teper idzie na dranniki!

 

Oglasza sie plebiscyt. Co komu przywiezc z Minska? Lista zyczen zostaje oficjalnie otwarta!

 

Vsego haroszego moi druz'ja!

15:26, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (7) »
środa, 26 sierpnia 2009
komanidirowka

Nieprasująca donosi, iż nabyła bilet zagraniczny relacji Warszawa- Mińsk w celu odbycia podróży służbowej. I nie jest to bynajmniej Mińsk Mazowiecki, tylko białoruski – cyryliczny się znaczy.
Dawno nie była w swoim prawie rodzinnym mieście. Pisze prawie, bo chyba nie ma drugiego miasta na świecie, które by tak dobrze znała. Oprócz swojej osobistej metropolii.
Znowu wpadnie w świat cyrylicy, i to podwójnej. Z częścią znajomych będzie rozmawiała po białorusku, a z częścią po rosyjsku. Na początku będzie się mylić i mówic potworną mieszanką, ale po kilku godzinach znowu zaskoczy i płynne przechodzenie między dwoma, szalenie podobnymi i równie szalenie odmiennymi językami nie będzie większym problemem. Taką ma nadzieję.
Na razie musi się spakować, własny tyłek dowieść na dworzec, dotelepać się pociągiem do stolicy w komforcie TLK, odebrać własny paszport z wizą białoruską i pobetonić 5 godzin w perle architektury ; lat 70. – Warszawa Centralna. No cóż. Dobrze, że ktoś  ulitował się nad podróżnymi i Złote Tarasy postawił obok. Pójdzie i nabędzie tam upominki dla znajomych i jak siebie zna przepuści połowę diet, które dostała na wyjazd. A jakże!

Na razie mówi – si ju i idzie się pakować.

08:25, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 sierpnia 2009
wieczór panieński kontra kawalerski

Nie wiadomo dlaczego Anno Domini 2009 jest rokiem ślubów w życiu Nieprasującej. Zdanie mogłoby wskazywać, że to Kobieta biega od urzędu do urzędu, od zakrystii do zakrystii i przysięga w zapamiętaniu miłość po grób sześciu mężczyznom na raz. Niestety zdanie to byłoby tak samo niedorzeczne co nieprawdziwe. Można Nieprasującą podejrzewać o wszystko tylko nie o bieganie i bigamię. A poza tym aż tylu chętnych na ożenek to nie ma.

W związku z natłokiem imprez o charakterze ślubno – weselnym, Kobieta obserwuje, albo uczestniczy w rożnych rytuałach. I chociaż nie są to rytuały górnika, hutnika, alchemika i kowala z Eliade mogłaby sobie pogadać.

W piątkowy wieczór białą chustką z balkonu osobistego pomachała Niezmywającemu, który udał się na wieczór kawalerski. Wiadomo było czym się impreza skończy. Wiadomo kto będzie. Nie wiadomo, o której spłyną zwłoki i przez jakie lokale będą się przemieszczać. Efekt ten sam. Sobota wycięta z życia. Nieprasująca ucieszyła się. Czym prędzej złapała za telefon i zaczęła umawiać się z koleżanką na tak zwane „pierdoły”. Nie dojechała, bo zasnęła w trakcie pisania smsa. Zjawisko coraz częściej spotykane w życiu Kobiety. Zasypia gdzie popadnie. Obudził ją Short Message Service potocznie zwany eską. O treści: „jest fajnie, ale tęsknie”. Z mile połechtanym ego, Kobieta zasiadła przed komputerem, wrzuciła jakieś mało ambitne kino i oddała się we władanie kolorowego świata. O 23.30 kolejny sms: "Jest super. Są wszyscy. Wszyscy piją. Jeszcze jestem świadomy”. Dobre i to.  Nieprasująca odańczyła taniec radości i złożyła bogom Umiarkowanego Picia Na Wieczorach Kawalerskich  ofiarę ze skarpetek. Nic innego nie miała pod ręką. O 01:25 ze snu wyrwał ją dźwięk kolejnej przychodzącej wiadomości. Na równe nogi postawiła ją jej treść: „jesteśmy w go-go. Tęsknię, ale nic nie poradzę.” . Pytanie na co biedak nie poradzi? Na roztańczone, półnagie i nagie panie, na kolegów rzucających się na obsługę klubu czy na tęsknotę. Może nieborak nie może na rurę się wdrapać, albo już tam siedzi i zejść nie chce. Kobieta wyobraziła już sobie jak Niezmywający utknął pod sufitem, a pan strażak prosi go, żeby zszedł. Kiedy zastanawiała się nad tym jaką drabinę wybiorą strażacy zaczęło świtać, a w drzwiach stanął nadawca wszystkich smsów. Dokładniej to zawisł. Jedną ręką na klamce, a drugą zaparł się na dzwonku budząc tym samym połowę sąsiadów. Przestąpił próg i głośno oznajmił, że było ekstra. Tyle tylko, że żadna z pań pracujących w klubie  nie miała tak ładnego dekoltu jak Nieprasująca i żadna nie chciała z nim rozmawiać, jak powiedział, że nie ma pieniędzy. Głosił te prawdy życiowe tak głośno, że z balkonów rozlegały się brawa lokatorów całego osiedla. Zanim padł na wersalkę zeznał jeszcze kto był, kogo nie było, kto poszedł sam a kogo pobili i wyrzucili z klubu. Ile razy pan młody miał zamawiane tańce, ile razy panie wychodziły na scenę, kto wtykał im pieniądze za bieliznę, a kto chciał macać za darmo. Następnego dnia, wersja z lekka zaczęła się nie zgadzać z relacją zdaną na gorąco, wieczorem była już inna, a następnego dnia Nieprasująca dowiedziała się, że to był żart, plotka, blef. I to wszystko Niezmywający wymyślił, żeby Kobiecie ciśnienie podnieść, bo na niskie się skarżyła. A wszystko to przez to, że koledzy postanowili trzymać język za zębami, tyle, że Niezmywającemu nikt nie powiedział, że była to misja tajneprzezpoufne.

Wieczór panieński natomiast był. Był i tyle można o nim powiedzieć. Trochę tańców, alkoholu, rewelacyjne poczucie humoru. Żadnych fajerwerków ani klubów go-go. Ale z drugiej strony czy patrzenie na półnagich, wysmarowanych oliwką panów wijących się w rytmach ogłuszającej muzyki jest potrzebne, żeby zostać żoną? No bo jak wiadomo, żeby zostać mężem go-go jest obowiązkowe.

00:41, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
kawowe retrospekcje

Czasami przychodzi taki czas… Trzeba się zatrzymać, odchylić nieco głowę, przetrzeć oczy i zobaczyć, gdzie się jest. Taki czas przyszedł na Nieprasującą. Może to zasługa spotkań z własną historią i podróży do miejsc, ludzi, o których zdążyła już zapomnieć. Może brak zajęcia i pospolita nuda. I jak to w podsumowaniach. Bilans nie zawsze wychodzi na zero, rzadko na plus, a w przypadku Nieprasującej wartości ujemne biorą górę. Tak sobie Kobieta przesuwała klocki we własnym życiu, ze teraz zostały jej te największe do przesunięcia, a urlopu od życia brak.

Z wydarzeń ze sfery nie-wewnętrznych wynurzeń. W ciągu ostatnich czternastu dni Nieprasująca, jak ten wierny giermek, razem z niezastąpionym kompanem Niezmywającym, przemierzyli jakieś 2 tysiące kilometrów po naszym pięknym kraju. Napatrzyli się, nasłuchali, a jeszcze bardziej nadziwili. Przynajmniej Kobieta. Mówi tu za siebie, bo dawno nie ruszała w dłuższe tourne po Polsce. Zaskoczona jest pozytywnie, szczególnie dobrą kawą na stacjach benzynowych. „Za jej czasów” podawano ohydną, brunatną ciecz, która śmierdziała spaloną słomą, a kwaśny posmak wykręcał otwór gębowy w mało estetyczną ósemkę. Nie to, co dzisiaj. Latte,  latte macchiato, espresso, z mlekiem, czarna – chociaż ta też czasami może zaskoczyć, ale zawsze można podjąć próbę reanimacji za pomocą  syropu waniliowego. Samoobsługowe stanowiska, spienione mleko, czekoladka…

Wot tiechnika.

23:27, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
środa, 05 sierpnia 2009
Kobieta w nowym biurze

Siedzi Nieprasująca za biurkiem. Swoim biurkiem! Po prawej stronie ma balkon i widok na stare kamienice i inne podobne balkony, tyle, że ozdobione kwiatkami. Po lewej stronie ma wielkie, dwuskrzydłowe drzwi, widok na korytarz i 20 metrów kwadratowych kuchni z pięknym, wysokim oknem. Za sobą ma wielką płaszczyznę ściany, nad sobą sufit ozdobiony stiukowymi ornamentami. A przed sobą ma Szefową osobistą…

Pięknie! Praca wre! To tutaj, w tej kuźni talentów, rodzą się prawdziwe idee, które w przyszłości rozwiną nasz kraj! Amen.

Jest nadzieja! Jeśli Nieprasująca znalazła mieszkanie (a szukała od lutego), które spodobało się Szefowej i jednogłośnie przeszło w głosowaniu na siedzibę Sztabu, to może niedługo pojawią się buty, które Niezmywający zechce założyć na swoje ustopienie!

A wieczór panieński nie był osobistym Kobiety wieczorem. Koleżanka w sobotę popełnia małżeństwo. I w związku z tym Nieprasująca z Niezmywającym jadą zdobywać kolejne doświadczenia weselne. A wieczór był bardzo rozrywkowy, nieco pijany i bardzo roztańczony! Za to malowanie „po” szło świetnie, szczególnie szlaczki i zygzaki wyszły bardzo wyraziste. Na wysokości trzeciego stopnia drabiny bardzo bujało, więc górę przejął Niezmywający. Nieprasująca za to dzielnie machała tzw. doły. Bezpieczniej dla wszystkich. Nie ma to jak zgrany zespół i rozsądny podział obowiązków.

11:11, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »