statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
wtorek, 30 września 2008
naukowcem być

Nieprasująca popełniła dzisiaj 96 stron tekstu naukowego. No może nie dzisiaj, bo stachanowcem to ona stanowczo nie jest, ale dzisiaj w końcu je zliczyła. I przerażona wpadła w panikę! Na tych prawie 100 stronach nie mam nic sensownego!!!  -ot Kobieta!

Teraz siedzi i zastanawia się czy się upić ze szczęścia, że tak dużo stron, czy z żałości, że tak mało w nich treści? Bo upić się na pewno upije. 

21:54, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 29 września 2008
wróżba
Nieprasująca miała ciężki tydzień. Najadła się strachu. Tak to już jest, gdy w rodzinie pojawia się choroba. Tułała się po oddziałach ratunkowych, dyżurkach lekarskich, pielęgniarskich i ratowniczych na pięciu piętrach szpitala. Napatrzyła się na ciężkie przypadki neurologiczne, brak nadziei w oczach pacjentów i ich bliskich. Kolejny raz w życiu los trzepnął ją przez głowę  mówiąc: „te mała, widzisz jak masz dobrze. Pamiętaj, że zawsze może być gorzej”. W niedzielę rano, Kobietę obudził szelest. O szybę w sypialni skrzydłami głucho tłukł motyl. Piękny paź królowej, którego z przygotowań do zimowego snu obudziły promienie słońca. Może to dobry znak…
21:30, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 września 2008
kobieto automacie spamujący!

Kobieta jest bardzo świeżutkim blogerem, zielenina uszami jej wychodzi. Dzisiaj przeczytała dodając komentarz do jednego z poczytniejszych sąsiedzkich blogów: "Tempo wpisania komentarza wskazuje, że być może jesteś automatem spamującym. Poczekaj chwilę i spróbuj wysłać ponownie."

nooo tak pieszczotliwie to od lat nikt jej nie nazywał... 

wzruszona poszła spać...  

00:04, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
czwartek, 25 września 2008
spokojny dzień

Dzisiaj "Cała jestem bałaganem, bitwą i wojennym stanem" - wyrecytowała Kobieta w ślad za znaną piosenkarką i pobiegła w miasto siać zniszczenie...

10:11, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
galeria handlowa
Gdybym dzisiaj go spotkała? – pomyślała nagle  Nieprasująca stojąc w kolejce. Stała w aptece z testem ciążowym w ręce. Nie, nic strasznego. Wczoraj wystraszył ją pytaniem o to, czy mogą spodziewać się czegoś więcej niż tylko miłych wspomnień. Ona wiedziała doskonale, że na wspomnieniach się skończy, ale na wszelki wypadek zrobi test. Przed kasą musiała wybuchnąć afera. Pani zabrała 50 zł czy nie? Odwieczny problem przy wydawaniu reszty. Wszystkie stały potulnie  w kolejce. Ta, co niby zabrała vel zabrano jej 50 zł, strasznie oburzona, naburmuszona i pokrzywdzona. Kobieta ujęła się  za kasjerką, bo zmęczenie, ciężki dzień itd.. no i została zmieszana z błotem. Cóż, tylko na Nieprasującej wizyty na szpitalnym oddziale neurologii robią wrażenie. Już dawno przestała zastanawiać się, dlaczego Najwyższy tak nierówno dzielił empatią…  Stuliła dziób i odpłynęła w swój świat.  – „Nie wiem. Może przeszłabym obok nie zdając sobie sprawy z jego obecności. Lekko i beztrosko. Bezwiedna ignorancja. Może śledziłabym go w galeriach witryn, oceniając czy bardo się zestarzał, zmielił? Może posmutniał odkąd nie są razem?  Chodziłaby za nim drżąc cała ze strachu.  Żeby tyko był sam – żałośnie wznoszona modlitwa dnia powszedniego. Gdyby był z inną, nie zniosłaby tego spokojnie. Codziennie powtarza sobie, że każdy dzień następny jest lepszy, bo oddala. Z każdym dniem jest bardziej obcy. Tylko, że takie oszukiwanie siebie nie zdaje się na wiele. Wieczory są zbyt pełne pragnień, dni zbyt pełne wspomnień, marzenia zbyt pełne nadziei. A Kobieta Nieprasująca jest zbyt żałosna…
01:24, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 września 2008
162
"Ja metr sześćdziesiąt dwa"  - nuciła pod nosem Nieprasująca wybierając buty na bardzo wysokim obcasie... mmm... kobieco.
17:08, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 22 września 2008
reklama
Koleżanka Kobiety wróciła z wakacji. Razem z Mężem wybrała się na podbój tunezyjskich plaż. Podobno było cudnie, gorąco i nudno jak diabli. Do tego Mąż Koleżanki nieopatrznie wykupił wycieczkę dookoła Tunezji w dwa dni. Jakieś 1200 km, w piachu z autokarem zawsze marudzących rodaków. Pojechali. Pozwiedzali. Wrócili. Koleżanka przywiozła drobne upominki. Kobieta dostała maseczkę z tfallem (dla mniejszych fanów kosmetologii to taka zielona glinka, która francuskie koncerny dodają do swoich kosmetyków, a potem sprzedają je za straszne pieniądze, a tam można kupić ją w słoikach po dżemie, płacąc grosze - to z relacji Koleżanki). W drodze eksperymentu i z nadzieją na poprawienie stanu cery, urody, lepszego samopoczucia, zwiększenia szansy na złapanie męża, lepszego szefa, posady (i tego wszystkiego czego uczą nas reklamy kosmetyków) Nieprasująca nałożyła maseczkę na twarz.  Odczekała 30 minut. I…. ani męża, ani szefa, ani podwyżki i awansu.

Reklama kłamie! (nawet francuska)
 
19:07, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
środa, 17 września 2008
tak rodzą się kompromisy

Nieprasująca była dzsiaj na grzybach. Pojechała do lasu. Raz - bo bardzo chciała. Dwa - bo wygadała się Ojcu przy niedzielnej kawie.  Na co On, urodzony grzybiarz i leśnik z powołania, zadecydował, że będzie to środa. Odgórnie postanowił za Kobietę. Wybrał trasę i las. O 05:00 rano zadzwonił, żeby ciepło się ubrała. I tak z prywatnej, sentymeno-nostalgicznej przejażdżki narodziła sie rodzinna wyprawa po grzyby w ilościach przemysłowych.

Umęczona, zmarznięta i niedospana Kobieta stawiła się o 06:00 pod domem rodziców. Potem dzisięć minut pakowała kosze, skrzynki, kalosze, mamine kanapki i to wszystko co zabiera się ze sobą do lasu. Wyruszyli. Ona i On. Ojciec i córka. Było bardzo przyjemie. Wspomnienia, stare historie, które zna się od podszewki i na wylot, kawały z brodą, rodzinne psioczenie na innych kierowców, bo przecież to MY jesteśmy mistrzami szos.

Dojechali. Najpierw nie mogli znaleźć polany, na krtórą zawsze przyjeżdżali. Potem drogi dojazdowej do lasu. KN wymyśliła, żeby pojechać dalej. Prawem starszyzny kręcili się po wsi jeszcze piętnaście minut. W końcu Ojciec wyraził zgodę, żeby pojechać dalej. Znaleźli i polanę i drogę, a nawet trzy drogi. Znależli wrzos, mech i wszystko co w lesie można znaleźć. Nawet innych grzybiarzy. Wszytsko oprócz grzybów.

Wracali z dziesięcioma grzybami w koszyku rozważając przyczyny takiego stanu rzeczy. Ojciec, jak to Ojciec, snuł spiskowe teorie o opryskach, Kobieta upierała sie przy pogodzie. Powrót w duchu bojowym. Bo przecież jeszcze pojadą, w inne miejsce i jeszcze wszystkim pokażą! Po drodze zatrzymali się przy starym domu. Domu, w którym każde z nich zostawiło dobry kawałek swojego życia - domu babci. Właściwie to został po nim tylko pusty plac. Trzy tygodnie temu miasto zburzyło dom i zaorało wszystko. Został pusty oczodół ... i winorośl. Budowlańcy oszczędzili stare pnącza. Weszli jak do siebie i po swoje. W końcu w tym ogrodzie była pierwsza, osobista piaskownica Kobiety Nieprasującej, a jej Ojciec zakochiwał sie tam w Matce. 

Wrócili do domu z dwoma wiadrami wypełnionymi owocami.

Tak narodził się kompromis grzybowo-winogronowy. 

17:57, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 września 2008
zamrażalnik i Wall Street
Kobieta, jako że należy do grona światowców, zainteresowała się najnowszymi losami świata. Niespodziewanie spadła na nią potworna informacja. "Ludzie! Banki upadają!" Wielcy gwaranci spokojnego snu wielu wielkich i maluczkich wpadli w finansowe kłopoty. Upada Wall Street!

No to już grali w czwartek w dwudziestym dziewiątymm. Może to był Wielki Czwartek. Czarny czy Wielki, co za róznica. Kobieta pobladła. Zapaliła papierosa i zaczęła zastanować się głęboko. Co z jej funduszem emerytalnym, co z kontem oszczędnościowym i pakietem kontrolnym, akcjami!? Co robić? Kogo się poradzić? Kto jeszcze jest w takiej sytuacji? Może wszytsko wypłacić i wpakować do zamrażalnika? Poczekać na lepsze czasy... Teraz miejsca ma tam dużo. Wszystko powinno się zmieścić. Najwyżej zrezygnuje z lodów i mrożonych warzyw. Co nie wlezie to się wciśnie do bieliźniarki. 

Chodząc tak i biedząc się potwornie nad losami swojego majątku, no i całej Wall Street, doznała olśnienia. 

Przecież ona nic nie ma. Jest biedna jak mysz. Uff.. Całe szczęście! Jeden kłopot z głowy. Mogła wrócić do swojego nieintratnego zajęcia z cichą nadzieją na to, że zamrażalnik kiedyś się przyda. 

15:21, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
postanowienia
Wczoraj, dobrze już po północy Kobieta dostała smsa od swojej koleżanki z zaproszeniem na poranną kawę. Nawet się nie zdziwiła. Wiedziała, że to pod wpływem wina tak ją chętnie zaprasza. Zgodziła się i wróciła do pracy. Siedziała jeszcze długo. W końcu ratuje świat i naukę, a to wysiłku wymaga. Postanowiła, że wstanie o 8 rano, zrobi zakupy, bo w lodowce został tylko chrzan, papryka konserwowa i mleko (KN umie gotować, ale ten zestaw składników to zbyt duże wyzwanie) i pojedzie do koleżanki. W sumie to dobry pomysł. Z takim postanowieniem zasnęła.
...
O 9 rano wysłała sms, że będzie o 11:00. O 10:30, że przyjedzie w czwartek...

11:25, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2