statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
piątek, 31 października 2008
Społem

Będzie o sieciach „Społem”

Wysiłek intelektualny męczy, wiadomo. Kobieta jest w szczytowej formie pisania i zniżkowej formie przyjmowania pokarmów, bo stwierdziła, że to strata czasu. Przecież można tyle zdań napisać zamiast gotować. Taka polityka kończy się tym, że a. Około 19:00 Kobieta powłóczy wszystkimi kończynami, b. poziom koncentracji sięga  Rowu Mariańskiego i ciężko go stamtąd wydostać; c. ma zwidy w ramach, których wydaje się sobie księżniczką, którą na piątym piętrze wysokiej wieży nienormalny książę chce wziąć głodem; d. o trzeciej nad ranem pada na klawiaturze i budzi się po dwóch godzinach z całym rzędem klawiszy na policzku*.
*Prawidłową odpowiedź proszę zaznaczyć kółeczkiem, biorąc pod uwagę, że wszystkie są prawdziwe.

W związku z powyższym Nieprasująca udała się do sklepu. Nie było czasu na wielkie zakupy, więc polazła tylko do sąsiedniego sklepu Społem. A tam….
Obsługa niech ją piorun strzeli. Kobieta, z racji tego, że nie dojada to niedowidzi, a o poziomie koncentracji już coś pisała, więc potrzebuje nieco dłużej postać przy półce: a. zanim się zdecyduje, b. zanim przeczyta, c. zanim sobie przypomni, po co w ogóle tu jest.  Stoi i stoi, a pani zza regału zapuszcza żurawia w stronę Nieprasującej, jakby ta miała w kieszeniach przynajmniej ze trzy słoiki wynieść. No po prostu złodziej na czole wypisane ma Kobieta! Tak się poczuła, więc się lekko zasępiła. Po takiej zniewadze musiała ochłonąć i jak już stopniała ostatkiem sił na dalekiej półce dojrzała dania gotowe. Rzuciła się w ich kierunku. Tak naprawdę to trzeba było się przez lewe ramię obrócić, ale to wysiłek nie lada. Odwróciła się, zatrzepotała rzęsami i zamarła.  8.30 złotych polskich za coś co kosztuje w „normalnym” sklepie 3zł. Kobieta popatrzyła, niedowierzyła, zdążyła paść i powstać po czym osłupiała. Co znowu przyprawiło panią zza regału o obawę o asortyment i na pomoc przywołała posiłki w postaci koleżanki ekspedientki. Ta nawet nie omieszkała zapytać; „Co się pani tak patrzy? Pomóc coś?”.  
Na co Kobieta wybąkała słabym głosem: „Pomóc wyjść.”  
Teraz się zastanawia co było w tym słoiczku? Kawior astrachański w opakowaniu po sosie pomidorowym do spaghetti?!
I dlaczego te kobiety w „Społem” są takie niemiłe? I nigdy nie mają drobnych, żeby wydać? Na drzwiach sobie przyklei – Nie chodź do Społem Kobieto!

17:12, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
środa, 29 października 2008
trening i 61

Zdechne przy tym komputerze - pomyślała Kobieta. I w ramach treningu zaczęła (w)zdychać.

61 stron! nowych co z 96 pozostałymi daje  (tu Kobieta sięgnęla po kalkulator, wszakże szkoły ekonomiczne kończyła, to umie się nim posługiwać) daje... 157 stron!!! jaaa...

23:58, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
faza

Grafomaństwo w fazie szczytowej!

Kobieta ma fazę na wymyślanie rzeczy słownie zbędnych, innymi słowy wpadła w trans pisania i tworzy, a dokładnie potworzy...

 

No i humor siadł. Miała iść do kina i nie pójdzie bo pracuje z ludźmi co mają 6 godzin do tyłu i o 20:30 naszego czasu są w biurze i mają prawo wymagać od Nieprasującej tego samego.  No to KN poczłapała do komputera, wsadziła nos w tabelki i kroi budżet bo za duży. Fuck! 

16:42, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 października 2008
jasny gwint!
Nieprasującą krew zalała!! Pobiła kolejny rekord w swoim życiu. I wcale się o jego pobijanie nie prosiła ani nie starała. To chyba inni zapragnęli dzisiaj, zamiast w domach, siedzieć w samochodach. A może dzisiaj był jakiś ogólnopolski albo międzynarodowy dzień tworzenia korków?! No, bo to się opisać nie da!!! Jechała odcinek 6 km (słownie: sześciu) 1 h 20 minut (słownie: godzinę dwadzieścia)! Aaaaaaa! Do teraz ją telepie!
A sobie pojechała  do fryzjera na 15:00 obciąć kudły, bo zaczęły żyć własnym życiem i cokolwiek w oczy włazić, czego Kobieta nie lubi. Pojechała. Przyjechała do pięknego przybytku zwanego salonem fryzjerskim. Uraczyli ją szamponem, balsamem, odzywką. Przycięli. Pochwalili jakie ma ładne, jakie zadbane, jaki ciekawy kolor (na to hasło Kobieta reaguje dość nerwowo, bo ostatnio po takim tekście Kobiecie zaproponowano farbę za 150 zł! Zaraz potem jako uzasadnienie padło: „byłby mniej mysi kolor”. Wrrr. Kobieta zabiła wzrokiem poprzednią fryzjerkę i została przy swoim kolorze. Należy tu nadmienić, że Nieprasująca prawie brunetką jest.) nawet kosmetyk do torebki dano. Bosko!  Potem szybkie zakupy, bo w lodówce znowu tylko światło i do domu.  Taaa…
Sześć kilometrów w 80 minut! Szlag trafił cały relaks. Dwa razy mało co Kobiecie drzwi nie przytarli i dwa razy Kobieta o mało co nie skróciła sobie przodu o czyjś bagażnik. Całą drogę zastanawiała się dlaczego ludzie czasami na drogach zachowują się jakby przed chwilą z obory wyjechali. (w tym miejscu przeprasza się wszystkie obory, jeśli jakaś poczuła się obrażona). Wjeżdżanie na chama, wymuszanie i machanie łapami – i tak nic nie widać bo pada, jazda dwoma pasami naraz, bo nie wiem, którym pojadę, wcinanie się, jak człowiek kogoś przepuszcza, o trąbieniu nie mówiąc. Wiadomo, wszyscy cierpimy z powodu  głupoty dyrekcji robót drogowych, która tłumnie wysłała swoich prawcowników budować, poprawiać, kopać i ulepszać - bo zbliża się wielki kongres ekologiczny czy jakieś inne wydarzenie rangi Armagedonu. Ku czci jego uczestników nawet postanowiono wybudować drogę rowerową na głównej trasie do lotniska! No wioska potiomkinowska jak się patrzy! Każdy stoi. Nikt nie jedzie, za to podziwia panów w odblaskowych kamizelkach. I po co te nerwy?!

19:16, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 października 2008
zaległości

Dzisiaj zaookienność zmusza bardziej do refleksji niż do pracy. Pracować wszak każdy musi, ale też każdy musi utrzymywać dobre, albo przynajmniej przyjazne, kontakty ze swoimi znajomymi. Nieprasująca postanowiła nie być ostatnią świnią i zabrała się za nadrabianie korepsondencyjnych zaległości. A nazbierało się tego sporo. Teraz siedzi i dla odmiany pisze (sic!). Całe jej życie składa się z pisania. Nieważne. Pisanie to jest miłe i niewymuszone. I co ważniejsze wszystko w godzianch pracy. 

12:36, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 października 2008
dzień jak dzień

Kolejny dzień się skończył. Kilka smsów, które pozwalają KN wierzyć, że poza jej strychem jest jeszcze świat i nie wszyscy o niej zapomnieli. Godziny pędzą jak oszalałe, przed chwilą była pierwsza kawa i poranek w Tok.FM, a teraz jest lampka na biurku i lista przebojów w Trójce... Czy świat przyspiesza? Bo Nieprasującej na pewno!

 

Przyspieszył tak, że Nieprasującą prawie na zakręcie wyrzuciło. Za własną Matką nie może nadążyć. 

 

Matka Nieprasującej oświadczyła, że wychodzi. Trzeba tu zaznaczyć, że jest to rzecz  niebywała i ze względu na swą częstotliwość występowania powinna znaleźć się w księdze rekordów najrzadziej wychodzących ludzi. Tak więc z okazji tego święta cały dom został postawiony na głowie. O Bogowie! Jak dobrze, że Nieprasująca samodzielną jest i mieszka w bezpiecznej odległości i oddaleniu od rodzinnego gniazda, a w tym wypadku oka cyklonu. Niestety nie na tyle daleko, żeby nie zostać zaangażowaną w cały ten jubel.
Zaczęło się niewinnie od oświadczenia Matki, że wychodzi w piątek. Kobieta okazała zadowolenie wielkimi oczami (które wielkimi i tak są z natury) i jeszcze większym uśmiechem. Ojcowa reakcja była zgoła inna oczy zmieniły się w szparki oczne a usta wygięły się w łuk, który zapytał: Z kim?! Z koleżankami z podstawówki – odrzekła Rodzicielka i przezornie pognała do kuchni, żeby nie wdawac się w dyskusję. Kobieta zwietrzyła w tym całym zamieszaniu długie paluchy pewnego nader popularnego portalu, ale co tam. Niech się Matka rozrywa, się jej należy. Dziewczyny mają wszystko zaplanowane, ktoś tam dojeżdża, ktoś coś przyniesie itd. Nawet stój był  wybrany. No wszystko zapięte na ostatni guzik. Cacy, na glanc wypolerowane! Tak minęła niedziela.
W poniedziałek okazało się, że są wątpliwości co do kreacji. Oczywiście zgłaszane przez Matkę, co Nieprasująca skutecznie spacyfikowała wertując wirtualnie we własnej pamięci to, co Matka w swych szafach posiada.
W środę rano okazało się, że z tą rezerwacją to lipa, a Matka została wybrana, jak to sama określiła drogą największej sympatii, na organizatora tego cudownego spotkania, które Nieprasującej zaczynało  bokiem wychodzić. To co? No jasne! Nieprasująca zrobiła rezerwację, co nie jest takie proste bo w naszej Metropolii życie w weekendowo-pubiarskie rozkwita nader bujnie. Udało się. 
Po południu Matka na skype dorwała swoja latorośl i oświadczyła kategorycznie, że nie ma w czym iść, a wszystkie wymyślone wcześniej warianty są nieteges. Tu Nieprasującej się lekko brew uniosła.Nieteges okazała się być także rezerwacja, a dokładnie to knajpa którą Nieprasująca wybrała. Okazało się, że wątpliwości zgłaszają koleżanki, których to latorośle chadzają do tegoż przybytku rozpusty i piwa. No niech to! Ale wybrały co innego. Ufff… Bez pomocy KN, uff, uff...
Czwartkowe  popołudnie minęło na sprincie po sklepach i szukania czegoś odpowiedniego na zapowiadaną okazję. Potem to odpowiednie okazało się nijak pasującym, źle skrojonym i nie tak leżącym, więc Niepracująca niczym Rącza Strzała pognała wymienić. Nie będzie tu pisać o tym jak bardzo zmokła i jakie potem odczyty wskazywał termometr, bo i po co? Wszak tu chodzi o rodzica ukochanego. Ojciec udawał, że nic go to nie obchodzi. Czasami tylko słychać było zgrzyt zębów, ale w ogólnej atmosferze końca świata nie było tego słychać.
W piątek pojawiła się kwestia transportu. Bo Matka dojechać to dojedzie, ale jak wróci! W nocy? To może dziecko by po nią przyjechało, na co dziecko przystało. 
Na dwie godziny przed "Godziną W" Matka telefonicznie poinformowała Nieprasującą, że przyjedzie po nią kolega samochodem i razem wrócą, wiec zostaje zluzowana…
Kolega! Samochodem! Po moją Matkę Rodzicielkę!
Kobieta poczuła się dzieckiem niechcianym i porzuconym ;)  w związku z tym udała się na małą imprezkę do lokalu, w którym spotykają się latorośle innych Matek, o!

 

17:52, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 października 2008
mops

Nieprasująca pisze teraz o państwach związkowych, republikach prezydenckich, systemach proporcjonalnych, koniunkturze, procesach integracyjnych, rozbieżnościach i przełomowych rozstrzygnięciach, ale nie będzie tym zanudzać. 

I przyznaje szczerze, z ręką na sercu co szczere jest niebywale, że jest znudzona jak mops. 

18:51, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 października 2008
morderstwo
Będzie o rzeczy strasznej. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Jak wiadomo, albo i nie, kilka dni temu Nieprasującą pozbawiono dobra powszechnego jakim jest Internet. Kiedy wieczorem kładła się spać wszystko było w najlepszym porządeczku. Rano rzuciła znad kawy, swym wielkim sokolim okiem, że modem miga do niej coś za bardzo ochoczo. Niby stroboskop w remizie. Nie pierwszy to raz. Więc się nie przejęła. Postanowiła przeczekać. A, że zabiegana była to nawet się nie zorientowała, że minął dzień. Następnego dnia to samo. Dyskoteka na modemie. Sieci brak! Szybki rachunek sumienia  w sprawie zapłaconych i nie zapłaconych rachunków. TAAAK! Nie zapłaciła. Ale dopiero dwa tygodnie minęły i już by odcięli??? Metodą tradycyjną, której Nieprasująca nie lubi, uregulowała to co uregulować miała. Wróciła do domu a tam jeszcze fajniej. To brak sieci, to brak telefonu i kablówka przerywa. Znaczy się coś kompleksowo walnęło. Dodzwonić się, żeby zasięgnąć języka Kobieta nie miała jak, bo numer do pożal-się-panie-usługodawcy w necie, a netu tenże nie daje. Trzeba tu zaznaczyć, że Internet to właściwie źródło utrzymania Kobiety i podstawowe narzędzie pracy. I jak to zawsze bywa akurat zbliżał się dzień wysłania wielkiej rzeczy za Ocean, mailowo oczywiście!! I co teraz? Miała już przed oczami wizję  łapania gołębi. Shit!
W szale odreagowania Nieprasująca rzuciła się na własny samochód z gąbką, wiadrem wody, błyskiem w oku i szelmowskim uśmiechem. Żądna zemsty za brak Netu wyładowała na karoserii i tapicerce. Nie pomogło.  Drugi dzień bez, na przemian i w różnej konfiguracji, Internetu, telefonu, TV…  No, a że Nieprasująca jest kobietą bojową, zabrała się za kable, przyciski, przewody, sterowniki, rutery, konfigurację sieci itd. Nic, nic, nic jedno wielkie nic! Wkurzona poszła spać.
Trzeciego dnia Modem to samo. Miga jak karetka pogotowia a maili jak nie można odebrać  tak nie można.  Miała szczerą ochotę kopnąć go w to, w co najbardziej boli, a modem tego nie posiada. Znowu po raz pięćdziesiąty zaczęła konfigurować sieć, z jednego komputera na drugi, a może tak, a może siak, a może …. Aaaaaa. Kobietę trafił szlag. Walnęła z całej siły myszką*  w stół! tak z całej siły, żeby ulżyło. A ona po tym po prostu umarła. Tak Kobieta stała się mordercą. Ale, ale…. 
Bóstwo Internet przemówiło.
Po ofierze z myszy nagle wrócił Net, ale tylko na kabel… Cóż począć, dobre i to. Widocznie ofiara całopalna była za mała, żeby stworzyć połączenie bezprzewodowe…

*komputerową. Uprzejmie prosi się o nie powiadamianie Greenpeace.
12:03, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 października 2008
babska ciekawość

Weszła na stronę, na ktorą obiecała na wszystkie świętości, że wchodzic nie będzie. Tyle z silnej woli. Weszła. Zobaczyła Jego. Dobrze wygląda. Na szyi miał szalik od KN. Czy to coś znaczy? Kobieta nie wie. Po co tam lazła? Po co? 

Teraz serce lopocze, dłonie są zimne, oczy zaszklone... 

szlag by trafił babską ciekawość! 

hmm ciekawe, że jest "babska ciekawość" a "intuicja kobieca" ... wot i naukowe podejście u KN się nasila.

01:01, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »
sobota, 18 października 2008
niedzielne plany

Czat w Skype. Występują MK - Matka Kobiety, KN - Kobieta Nieprasująca. 

MK: cześć mała
KN: cze duża
MK: co u ciebie, bo mnie boli w plecach chyba się przepracowałam wczoraj
KN: a co znowu robiłaś? nie możesz usiedzieć na 4 literach?
MK: no na działce liście, liście, liście, liście itd. ja jak zwykle na cos musze narzekać bo byłoby za dobrze
KN: przecież zaraz śnieg spadnie!
MK: a gdzie ten śnieg ma padać u nas na działce?
KN: no, na działce weźmie i spadnie normalnie
MK: a ty Maleństwo co?
KN: a ja nic, siedzę i pisze - rano zadzwonił „Szeww-kolega” z pytaniem jak daleko jestem i dlaczego jeszcze nie napisałam bo jestem potrzebna w instytucie. no to sie zestresowałam.
MK: a do czego jesteś niby potrzebna posuło sie ksero czy komputer i chłopaki nie wiedza co zrobić?  czy dają ci juz etat?
*(pragmatyczność Matki czasami poraża Kobietę, nie mówiąc o wierze Matki w zdolności własnego dziecka)

KN: chyba coś się posypało, ale nie powiedział nic, tylko wzdychał, że jeszcze do końca miesiąca będę pisać, potem zapytał czy mam z czego żyć?
MK: to może ci chce pożyczyć, albo co gorsza pożyczyć od ciebie
KN: a na koniec zapytał czy wiem ze sprzęt został zamówiony?  no to ja mu na to, ze wiem bo sama go zamawiałam. Szeww jak się patrzy!
MK: ale nie pożyczaj bo wpadniesz w depresje.
**(Kobieta nadal nie widzi związku miedzy pożyczaniem a depresją… )


MK: musiałam zamknąć drzwi bo stukanie klawiszy budzi tatusia
KN: bosze! co za tatuś. Mój własny na własność z resztą…
MK: a on przecież na chorobowym. Był u lekarza i chyba o tej bardzo bolącej nodze nie wspomniał tylko miał wysokie ciśnienie 180/100 i lekarka była przerażona. A od wczoraj mi wmawia że chmiel obniża ciśnienie i juz wiem dlaczego sie tak intensywnie leczy piwem od dwóch dni.
KN: tak mu ta lekarka powiedziała? Chmiel może i tak, ale bez alkoholu..
MK: co ty gadasz cale piwo leczy, ciśnienie, o wątrobie nie wspomnę.
KN: prawdziwy chłop na chorobowym. to jest ewidentne
KN: ale błysłam
MK: ewidentnie zafleszowałaś
MK: byłam na badaniach krwi i u babci trochę posprzątałam

***(Babci trzeba pomagać, bo miała oststnio niewielki wylew, a nie dlatego, że nie umie sprzątać)

KN: babcia pewnie niezadowolona ze robisz jej naloty?
MK: to nie był nalot. zawiadomiłam ją wczoraj wieczorem, że będę rano
KN: to pewnie całą noc sprzątała?
MK: chyba tak, bo prawie kurzu nie było.
MK: w niedziele robie pieczeń w sosie chrzanowym zaprosiłam dziewczyny mam nadzieje ze tez przyjdziesz
****(Dziewczyny to Babcia Kobiety i Pies Babci, znaczy suka)

KN: no dobra, jak dziewczyny zaprosiłaś to przyjdę
MK: i mam prośbę żebyś pojechała ze mną tam, do tej hurtowni kwiatów
KN: tam, do tej co jest tak blisko?
*****(jakieś 20 km od Metropolii Kobiety)
KN: jasne, nie ma sprawy
MK: nie wiem czy tam jest czynne w niedzielę to byśmy pojechały wszystkie
KN: ale bez lumpa?
******(Lump – Pies Babci, wyjątkowo wredne stworzenie co ma z Kobietą na pieńku od szczeniaka, a właściwie to ona z nim  i nikt nie wie o co i za co. Po prostu charakterologicznie nie pasują).

MK: bez lumpa to ty to zaproponujesz babci, dobra?
KN: no jasne, ja zawsze jestem ta zła, ktoś musi być odpowiedzialny w tej rodzinie, dobra.
MK: nie, tylko to twoja propozycja bo ja osobiście krowę mogę trzymać na kolanach
******(Krowa – to inne zdrobnienie stosowane poza plecami Babci w stosunku do Psa)
KN: no nie, tu juz przesadziłaś - krowy nie bierzemy - nie ma mowy, nie wejdzie - kopyta będą wystawać, a za to dają mandaty
MK: no dobra nie bierzemy krowy tylko naszą powszechnie kochana Nusieńkę

KN: YYYYY... 

I w ten sposób Nieprasująca wie co będzie robić w niedzielę…

13:32, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2