statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
wtorek, 23 września 2008
162
"Ja metr sześćdziesiąt dwa"  - nuciła pod nosem Nieprasująca wybierając buty na bardzo wysokim obcasie... mmm... kobieco.
17:08, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 22 września 2008
reklama
Koleżanka Kobiety wróciła z wakacji. Razem z Mężem wybrała się na podbój tunezyjskich plaż. Podobno było cudnie, gorąco i nudno jak diabli. Do tego Mąż Koleżanki nieopatrznie wykupił wycieczkę dookoła Tunezji w dwa dni. Jakieś 1200 km, w piachu z autokarem zawsze marudzących rodaków. Pojechali. Pozwiedzali. Wrócili. Koleżanka przywiozła drobne upominki. Kobieta dostała maseczkę z tfallem (dla mniejszych fanów kosmetologii to taka zielona glinka, która francuskie koncerny dodają do swoich kosmetyków, a potem sprzedają je za straszne pieniądze, a tam można kupić ją w słoikach po dżemie, płacąc grosze - to z relacji Koleżanki). W drodze eksperymentu i z nadzieją na poprawienie stanu cery, urody, lepszego samopoczucia, zwiększenia szansy na złapanie męża, lepszego szefa, posady (i tego wszystkiego czego uczą nas reklamy kosmetyków) Nieprasująca nałożyła maseczkę na twarz.  Odczekała 30 minut. I…. ani męża, ani szefa, ani podwyżki i awansu.

Reklama kłamie! (nawet francuska)
 
19:07, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
środa, 17 września 2008
tak rodzą się kompromisy

Nieprasująca była dzsiaj na grzybach. Pojechała do lasu. Raz - bo bardzo chciała. Dwa - bo wygadała się Ojcu przy niedzielnej kawie.  Na co On, urodzony grzybiarz i leśnik z powołania, zadecydował, że będzie to środa. Odgórnie postanowił za Kobietę. Wybrał trasę i las. O 05:00 rano zadzwonił, żeby ciepło się ubrała. I tak z prywatnej, sentymeno-nostalgicznej przejażdżki narodziła sie rodzinna wyprawa po grzyby w ilościach przemysłowych.

Umęczona, zmarznięta i niedospana Kobieta stawiła się o 06:00 pod domem rodziców. Potem dzisięć minut pakowała kosze, skrzynki, kalosze, mamine kanapki i to wszystko co zabiera się ze sobą do lasu. Wyruszyli. Ona i On. Ojciec i córka. Było bardzo przyjemie. Wspomnienia, stare historie, które zna się od podszewki i na wylot, kawały z brodą, rodzinne psioczenie na innych kierowców, bo przecież to MY jesteśmy mistrzami szos.

Dojechali. Najpierw nie mogli znaleźć polany, na krtórą zawsze przyjeżdżali. Potem drogi dojazdowej do lasu. KN wymyśliła, żeby pojechać dalej. Prawem starszyzny kręcili się po wsi jeszcze piętnaście minut. W końcu Ojciec wyraził zgodę, żeby pojechać dalej. Znaleźli i polanę i drogę, a nawet trzy drogi. Znależli wrzos, mech i wszystko co w lesie można znaleźć. Nawet innych grzybiarzy. Wszytsko oprócz grzybów.

Wracali z dziesięcioma grzybami w koszyku rozważając przyczyny takiego stanu rzeczy. Ojciec, jak to Ojciec, snuł spiskowe teorie o opryskach, Kobieta upierała sie przy pogodzie. Powrót w duchu bojowym. Bo przecież jeszcze pojadą, w inne miejsce i jeszcze wszystkim pokażą! Po drodze zatrzymali się przy starym domu. Domu, w którym każde z nich zostawiło dobry kawałek swojego życia - domu babci. Właściwie to został po nim tylko pusty plac. Trzy tygodnie temu miasto zburzyło dom i zaorało wszystko. Został pusty oczodół ... i winorośl. Budowlańcy oszczędzili stare pnącza. Weszli jak do siebie i po swoje. W końcu w tym ogrodzie była pierwsza, osobista piaskownica Kobiety Nieprasującej, a jej Ojciec zakochiwał sie tam w Matce. 

Wrócili do domu z dwoma wiadrami wypełnionymi owocami.

Tak narodził się kompromis grzybowo-winogronowy. 

17:57, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 16 września 2008
zamrażalnik i Wall Street
Kobieta, jako że należy do grona światowców, zainteresowała się najnowszymi losami świata. Niespodziewanie spadła na nią potworna informacja. "Ludzie! Banki upadają!" Wielcy gwaranci spokojnego snu wielu wielkich i maluczkich wpadli w finansowe kłopoty. Upada Wall Street!

No to już grali w czwartek w dwudziestym dziewiątymm. Może to był Wielki Czwartek. Czarny czy Wielki, co za róznica. Kobieta pobladła. Zapaliła papierosa i zaczęła zastanować się głęboko. Co z jej funduszem emerytalnym, co z kontem oszczędnościowym i pakietem kontrolnym, akcjami!? Co robić? Kogo się poradzić? Kto jeszcze jest w takiej sytuacji? Może wszytsko wypłacić i wpakować do zamrażalnika? Poczekać na lepsze czasy... Teraz miejsca ma tam dużo. Wszystko powinno się zmieścić. Najwyżej zrezygnuje z lodów i mrożonych warzyw. Co nie wlezie to się wciśnie do bieliźniarki. 

Chodząc tak i biedząc się potwornie nad losami swojego majątku, no i całej Wall Street, doznała olśnienia. 

Przecież ona nic nie ma. Jest biedna jak mysz. Uff.. Całe szczęście! Jeden kłopot z głowy. Mogła wrócić do swojego nieintratnego zajęcia z cichą nadzieją na to, że zamrażalnik kiedyś się przyda. 

15:21, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
postanowienia
Wczoraj, dobrze już po północy Kobieta dostała smsa od swojej koleżanki z zaproszeniem na poranną kawę. Nawet się nie zdziwiła. Wiedziała, że to pod wpływem wina tak ją chętnie zaprasza. Zgodziła się i wróciła do pracy. Siedziała jeszcze długo. W końcu ratuje świat i naukę, a to wysiłku wymaga. Postanowiła, że wstanie o 8 rano, zrobi zakupy, bo w lodowce został tylko chrzan, papryka konserwowa i mleko (KN umie gotować, ale ten zestaw składników to zbyt duże wyzwanie) i pojedzie do koleżanki. W sumie to dobry pomysł. Z takim postanowieniem zasnęła.
...
O 9 rano wysłała sms, że będzie o 11:00. O 10:30, że przyjedzie w czwartek...

11:25, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 września 2008
sny
Kobiecie Nieprasującej śniło się, że zaczęła tracić wzrok. Straszne katusze przeżywała w nocy. Udała się do lekarza, we śnie oczywiście. Ten z zatroskaną miną popatrzył, usadził przed aparatem strasznym, co to do duszy zagląda. Zakropił oczęta atropiną, oślepił ostrym światłem, dla sprawdzenia prawidłowych reakcji. Te były prawidłowe - zwężenie źrenicy i krzyk "Ała ! Oszalał Pan!" Wszystko w normie. Przeszedł do gabinetu tam zrobił wywiad. KN czuła się jak gwiazda filmowa. Z rozmowy dowiedział się wszystkiego na temat męża co to powinien być, ale go nie ma, dzieci podobnych do ich ojca, koleżance co to ma dom, samochód, rodzinę i nie umie tego docenić. Słowem nic co wyjaśniłoby powód pogarszającego się wzroku. A KN z godziny na godzinę widziała coraz mniej. Oprócz czubka swojego nosa, który zawsze widzi doskonale.
- Bez analizy krwi nic tutaj nie poradzimy. - rzekł lekarz i wysłał Kobietę do laboratorium. Strzykawka była wielka, zadany w żyłę cios gwałtowny i celny. Wyssali jej całą krew.
Badanie wykazało, że utrata wzroku spowodowana jest zatruciem organizmu kofeiną...

Kobieta Nieprasująca obudziła się z tego koszmarnego snu. Wstała i pierwsze kroki skierowała do kuchni by zaparzyć kawę.
22:38, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
budzenie poranne

 

 

Kobieta Nieprasująca (KN) dzisiaj o poranku przeczytała: "W tym kraju ludzie nie cenią sobie poranka. Budzą się gwałtownie na dzwonek budzika, który druzgoce ich sen jak cios siekiery, i od razu stają się niewolnikami żałosnego pośpiechu. Niech mi pan powie, cóż może być wart dzień, który zaczyna się od takiego aktu przemocy? Co musi dziać się z ludźmi, którzy co dzień za pośrednictwem budzika doznają miniaturowego elektrowstrząsu? Każdego dnia przyzwyczaja się ich do przemocy, każdego dnia oducza się ich od rozkoszy. Proszę mi wierzyć, że o charakterze ludzi decydują ich poranki."

Kobieta uznała, że to, co w "Walcu pożegnalnym" napisał Milian Kundera, to prawda.

Taki właśnie był poranek bloggerki, którą dzisiaj stała się Kobieta Nieprasująca.

22:28, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16 , 17 , 18 , 19 , 20