statystyka
Kategorie: Wszystkie | and observation | ból głowy | notatki
RSS
czwartek, 22 kwietnia 2010
pani z serem

Podróżować do Mińska można na dwa sposoby. Samolotem albo pociągiem. I żeby nikomu nie przyszło do głowy, że któryś z tych sposobów jest wygodniejszy, albo nie daj Boże szybszy.  (Mowa o połączeniach każdych innych od połączeń ze stolicy. Tam wiadomo zawsze ciut lepiej).

Pociągiem z metropolii Kobiety do stolicy naszego sąsiada zza Bugu jedzie się 16 godzin z 1,5 godzinną przerwą w stolicy, a leci się 10 godzin, z 6 godzinną przeznaczoną na międzylądowanie w stolicy. Nie ma więc większego sensu zrywać się o 6 rano, betonić na Okęciu 6 godzin. A dostanie się do centrum Mińska z lotniska, które jest oddalone od niego 42 kilometry, zajmuje godzinę i też nie jest łatwe. Tak więc dużo zachodu mało komfortu.

Ze względu na wzgląd i okoliczności przyrody Kobieta wyruszyła w podróż do Mińska pociągiem. Dzień wyjazdu był kuriozalny pod względem tzw. „rzeczy do załatwienia przed wyjazdem”. Mama w szpitalu, dowieźć ręcznik i tysiąc potrzebnych rzeczy, spotkać się z ojcem, w pracy wydać dyspozycje i załagodzić nieprzyjemną sytuację, tak, żeby było do czego wracać. Zakupy zrobić, walutę pobrać, wykonać 15 telefonów. Wysoce zorganizowaną istotą Kobieta jest, więc jeszcze przed odjazdem pociągu zdążyła nabyć buty. Niemałe zasługi w tych wyczynach ma Niezmywający, bez którego nie byłoby to tak proste. A przy okazji w przypływie tkliwości  Niezmywający sprezentował Kobiecie kolczyki z dworcowego sklepiku z pamiątkami. Wystrojona wsiadła Nieprasująca do pociągu i od progu została napadnięta przez znajomego.

Wysoce mało radośnie wyraziła zgodę na propozycję wspólnego podróżowania. Cóż, mało asertywna jest więc cierpi. 3 godziny gadania, trzy bite godziny politykowania, obgadywania znajomych, rodziny, pociotków i sąsiadów. Wysiadła Kobieta z głową kwadratową  i pobiegła do Złotych Tarasów na tak zwany „szoping”. Wszak trzeba było nabyć prezenty dla znajomych w Mińsku w postaci kawy, oliwy z oliwek, szamponu i kremu pod oczy. Kwadratowość głowy nabyta wcześniej przeszkadzała niemiłosiernie, a już najbardziej w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Efektem czego był dodatkowy zakup dwóch podkładów w kremie, tuszu do rzęs, apaszki, skarpetek i torebki. Bóg raczy wiedzieć czym by się to radosne bieganie po sklepach skończyło, gdyby Kobieta miała 6 godzin a nie 1,5 godziny przerwy między pociągami. W końcu zmądrzała i udała się na peron.

Pociąg przyjechał punktualnie. Przed wejściem do wagonu przywitały ją panie w zimowych mundurach do kostek odziane w srogie miny. Po rosyjsku  obsztorcowały pasażerów pchających się i ustawiły kolejkę na swoje miejsce. Kobieta jak to zwykle, od 9 lat bywa dostaje górną półkę. Najpierw narzekała strasznie, a teraz się cieszy. Górna półka oznacza możliwość nie uczestniczenia w życiu towarzyskim przedziału a czasami nawet całego wagonu. Człowiek włazi na swoją grzędę i siedzi tam spokojnie, albo udaje, że śpi i nie musi jeść tego czym go częstują, nie musi pić i opowiadać o swoim życiu, bratać się i być podziwianym, że tak dobrze zna język. Nie musi opoiwadać o tym co ile kosztuje w jego kraju i rozgrzeszać swoich polityków. Nie musi bronić postu w piątki i picia herbaty bez ciastek i konfitury.

Tym razem Nieprasującej przyszło podróżować z małżeństwem nauczycieli  i studentką. Wszyscy byli z Mińska.  Z tym, że małżeństwo wysiadało w Brześciu, przed zmianą kół i wsiadało do tego samego pociągu po ich zmianie, oszczędzając w ten sposób 100 dolarów amerykańskich. Co na warunki białoruskie jest fortuną. Na nasze z resztą też to nie mało pieniędzy. Studentka była bardzo dziwna. Okazało się, że mieszka i studiuje w Czechach a do Mińska jedzie na urodziny dziadka, który jest weteranem wojny ojczyźnianej. W prezencie dziewczyna wiozła dziadkowi ser. Nie był to byle jaki ser. Ser czeski, specjalnie przeznaczony do grillowania. Dziewczyna była tak przejęta losem prezentu i jego wagą (w sensie dosłownym i metafizycznym), że pierwsza godzina podróży toczyła się tylko wokół tego sera.  Jego obecność zdominowała życie naszego przedziału. Do Siedlec  myśli wszystkich płynęły w stronę Hemerlina. Zarówno starszej pani z przedziału na lewo, która stojąc na korytarzu podsłuchała co się dzieje po sąsiedzku i pana z przedziału po prawej stronie, który zaczął dzielić się własnymi przemyśleniami na ten temat, chociaż nikt tego od niego nie oczekiwał. Na pomoc zostały wezwane dwie koleżanki małżeństwa, które zajmowały miejsca w przedziale na końcu wagonu. Wszyscy zebrali sie na dolnych półkach w przedziale Kobiety. Tylko ona jedna milczała na temat nabiału. Każdy ze zgromadzonych czuł się uprawniony do wygłoszenia opinii w kwestii najlepszego schowka dla pięciu opakowań sera. Lepiej na górze, lepiej na dole, lepiej włozyć pod siedzenie, można tyle wwieźć, nie można, płaci się karę, albo konfiskują zaraz w Brześciu, albo wyrywają w Mińsku na peronie. Każdy miał swoje zdanie. A ser rozlewał się po całym wagonie. W końcu zaalarmowana została prowadnica (pani konduktor), która rzeczowo i bezceremonialnie orzekła, że najlepiej serowi będzie u niej w przedziale. Tam jest takie miejsce, przy łączeniu wagonów, gdzie jest chłodno i ser się nie zaśmierdnie.  Dziewczyna nie chciała za Boga oddać torby z serem. W końcu, tóż przed Terespolem schowała go pod swoją poduszką i poszła spać. A trzy przedziały dalej żyły tym serem. Kobiecie ser nawet się przyślnił.

Tak absurdalnej podróży Nieprasująca dawno nie miała. Ciekawe co było w tym serze schowane.

17:36, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (5) »
niedziela, 18 kwietnia 2010
znak

żyje, żyje. Wróciła z Mińska i łapie oddech, bo przez ostatnie dwa dni łapała jeno pociągi.

 

Idzie ku lepszemu na wiosnę.

12:34, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 kwietnia 2010
6 kwietnia - to ja

 

Kto urodził się dnia 6 kwietnia

Jest zwolennikiem nowych myśli i oryginalnych poglądów.

Jest to człowiek subtelny i delikatny, obdarzony dużymi zdolnościami artystycznymi.
Lubi piękne otoczenie, zbytek i życie wystawne. Dzięki swym niecodziennym zdolnościom może osiągnąć w życiu wybitne rezultaty - o ile, naturalnie, starczy mu siły woli na rozwinięcie swych talentów i uzdolnień.

Bowiem okazuje też silne zamiłowanie do zbytku i komfortu, a zamiast pracy wytrwałej - woli użycie i przyjemności.

Jego dewizą życiową jest „zawsze naprzód”. Jest on pionierem i kierownikiem pośród innych ludzi, każda myśl nowa budzi natychmiast jego sympatię. Szybko przyswaja sobie nowe ideje, dąży zawsze do postępu - w każdej dziedzinie - czy to w życiu praktycznym, czy też umysłowym lub w sztuce.

Najlepiej wiedzie mu się na polu pracy myślowej i teoretycznej, gdzie jego bystry, przenikliwy intelekt może znaleźć jak najlepsze zastosowanie. Karierę swą nieraz zawdzięcza przypadkowi.

Może być doskonałym kupcem lub przemysłowcem, który zdobywa coraz większy majątek; przedsiębiorcą zdobywającym się na poczynania samodzielne i niezwykle. A może również wyróżnić się jako żeglarz, marynarz, podróżnik, odkrywca - i nawet nazwisko swe przekazać potomności.

Lubi dzieci. Interesuje się żywo przeżyciami psychicznymi i rozwojem duchowym.

Wady. Często jest egoistyczny, zmysłowy, zbyt popędliwy lub pospieszny. Lubuje się w spekulacjach i hazardzie, a serce jego dąży do użycia, rozkoszy i bogactwa, które pragnąłby zdobyć dzięki szczęśliwym spekulacjom, co mu się zrzesztą nieraz udaje. Wszelako później nieraz może mu grozić niebezpieczeństwo utraty majątku na skutek wybryków lub ekstrawagancji.

Opis pochodzi z reprintu książki Jana Starży - Dzierżbickiego Pod jaką gwiazdą urodziłeś się - horoskopy na każdy dzień roku, Warszawa 1938 r. za: Astroportal

 

No wypisz wymaluj Nieprasująca w 1938 roku, jak w gębę strzelił.  :))

Szczególnie ten zbytek i życie wystawne. Lubi, lubi i nie raz, nie dwa o tym pisała, że upodobanie ma. Kariera to faktycznie przypadek (godny  pożałowania). Zawsze  naprzód?  No a po co do tyłu?  Ale reszta.... Wokulski to  z niej jak z koziej d.. skarpetki, przemysłowiec - no prawie się w Wiepofamie 31 lat temu urodziła. Hazard - jedynie Totolotek. A majątek to i owszem utraciła, tyle że pra-pra babcia, która przepiła z dziadkiem cały folwark! A też była z kwitenia :)))

09:28, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (8) »
czwartek, 01 kwietnia 2010
warte polecenia

Ze względu na wzgląd i niemożność spania Nieprasująca plądruje internet. I natknęła się  na miejsce, które zaparło jej dech w piersiach (miseczka ce, gdyby ktoś pytał). Wracając. Jest taki blog Świat pod stopami i tam opisują tak wspaniałe rzeczy.

Dzięki tej parze zapaleńców Nieprasująca dzisiejszego wieczora była w Australii. Niesamowite! Polecam, jeśli mogę cokolwiek i komukolwiek polecić.

Dobra odskocznia na codzienność.

22:48, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
okołoświątecznie

Zbliżają się święta, a Nieprasująca w ogóle ich nie czuje. Pewnie ta znieczulica to  wina szpitalnego widma, zamieszanie z wyjazdami własnymi  i wszystkich postronnych, i wrażenia ostatnich kilku tygodni. No bo jak inaczej rozumieć podejście „Cholerny lany poniedziałek. Gdyby  nie święta mogłabym pojechać wcześniej i wcześniej wrócić. Szlag!”. Świąteczne to ono nie jest.

W tym roku nie ma urwania głowy ze sprzątaniem, układaniem odświeżaniem. Nie ma awantury z  myciem okien, zmienianiem po trzykroć firanek i akrobacji na drabinie przy szorowaniu kloszy. Nie ma ustalania menu dla stuosobowej rodziny, którego efekty muszą zjeść zaledwie cztery  osoby i pies w ciągu trzech dni. Nie ma szaleństwa zakupów, przepychania się do półki z serem, kiełbasą, chrzanem i żurkiem. Nie ma czytania książek w czasie godzinnego  tkwienia w kolejce do kasy.

A co jest?

Jest strach, niepokój, nadzieja. Zgrzyty i napięcia, obrażanie się na siebie, bo czasami inaczej nie można okazać własnych emocji. Jest koszyczek do święconki, kurczak z cukru i chorągiewka, którą wbije się w barankowi z masła w tyłek. Jest napięcie i niewiadoma. To jest, a święta są obok.

Są trochę jak te dziecięce rysunki na asfalcie w parku.


Czasami takie święta też muszą przyjść.

16:03, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (4) »
niedziela, 28 marca 2010
a na Mont Blanc było tak...

 

Korzystając z uprzejmości  (i próżności ;) ) Niezmywającego można się podzielić wrażeniami z wyprawy. A poza tym Nieprasująca z całej eskapady dostała szyszkę - pierwszą, jaką Niezmywający znalazł w drodze powrotnej, pierwszej, która zwiastowała ocalenie, więc Kobieta zażądała zdjęć na pamiątkę. takie zadośćuczynienie za nieprzespane noce i zmówione zdrowaśki w intencji powrotu.  I niżej prezentuje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14:04, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 marca 2010
wina

Matka Osobista na oddziale onkologii. Facet na Dachu Europy. Praca na włosku. Kobieta na antybiotykach.

Nie daje rady.


Wina, wina, wina dajcie!

21:35, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (7) »
środa, 24 marca 2010
zdobywca

Dziś o 12.20 Niezmywający zdobył Mont Blanc.

16:24, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »
wiosenna amplituda

Przyszła wiosna. Nie da się ukryć. Mróz zelżał, wiatr ucichł, śnieg stopniał i zrobiło się głośno. Ptaki świergolą, koty drą się jak potłuczone, psy ujadają, budowy ruszyły pełnia betoniarek i wiertarek. Nieprasująca zawsze miała upodobanie do mieszkań wygodnych, dużych, jasnych i cichych. Nie wiadomo skąd jej się to wzięło. W końcu ponad 20 lat przemieszkała  na 37 kwadratnych metrach  dzielonych na trzy. Bliższa rodzina raczej w blokach się gnieździ i to na średniometrażowych M3. No nie  wiadomo skąd Kobieta lubi takie luksusy jak 3,5 metra do sufitu, okno na 2 metry i drzwi amfiladowe. Dlatego też od ponad roku wynajmuje 30 metrowe, dwupokojowe (sic!!)  mieszkanie, z ilością światła jak w ciemnicy i sufitem, do którego sięga jak stanie na łóżku. Przytulna, ciemna nora w kompleksie, który jakiś czas temu uchodził w mieście za ekskluzywny, a dzisiaj przypomina raczej akademik, ma oba okna skierowane na podwórko. Klasyczną studnię, taką co to jak się siedzi na balkonie to słychać czym sobie sąsiad chleb smaruje. Architekt projektując to musiał być po jakiś zajęciach z socjologii, na których przerabiali temat „Urbanizacja a samotność”. Widać przejął się i zaprojektował wszystko najciaśniej jak się dało. Ale nie o tym miało być.

Ta wiosna to Kobietę uderzyła po oczach wczoraj. Nic to, że od kilku dni jest  plus 16 i słońce. Nieprasującej takie argumenty nie przekonują. Nic to, że jak stoi na światłach, to w samochodzie musi opuścić szybę bo zdechnie z gorąca. Nic to, że z ulic zniknęły baranice i pojawił się len. Nic to, że sąsiad w klapkach japonkach i krótkich spodenkach chadza do sklepiku po gazetę. Nieee. Nieprasująca w kozakach i płaszczu zimowym. Twierdzi, że zima jeszcze wróci.  Chora jest. Nic do niej nie dociera. Ale wczoraj dotarło.

Siedziała sobie Kobieta na łóżku i jak każdy przykładny rekonwalescent oparta o parapet podziwiała zaokienność. A tam… Proszę państwa rowery, rolki, guma do skakania, foremki, wiaderka, wywrotki z przyczepami no i łopatki. No życie wre. Tętni. Dudni. Wyje!

Podwórko oszalało. Zaczęła się powtórka z rozrywki.  Rok temu chłopcy z sąsiedztwa przez wiosenne i letnie miesiące urządzali wyścigi na rolkach wokół dziedzińca. Kto szybciej, kto wolniej, kto się przewróci a kto nie, kto zrobi salto, a kto pojedzie najdalej na jednym odepchnięciu. Na przemian z piłką.

Jednak w tym sezonie zapanował inny trend. Chłopcy bawią się z dziewczynkami. Rolki z domu zabierają tylko symbolicznie żeby obciachu nie było, że idą  pogadać z koleżanką. Piłka to tez ściema. Teraz dawne atrybuty męskości walają się pod drzwiami wejściowymi, że człowiek nie może do domu wejść. A towarzystwo mieszane biega po trawnikach, murkach, ławkach i gazonach. Ciągają się za odzież, włosy (a to chłopcy w tym wypadku mają dłuższe), torby i plecaki. Częstują paluszkami i chipsami. Popychają się, siłują, gonią i wyzywają. Kłócą i godzą, knują przeciw sobie i planują wspólne zabawy, śmieją się i płaczą, lubią i nie znoszą, kochają i nienawidzą.

Toż ta wiosna na strasznych diapazonach jest.

00:03, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 marca 2010
na horyzoncie przejaśnia się

Nieprasująca walczy z zapaleniem płuc. A co! Jak chorować to z przytupem! Walczyła z innymi głupotami - np. z biurokracją i chyba to ją powaliło.Próbowała wydobyć ze spółdzielni mieszkaniowej zaświadczenie o niezaleganiu z czynszem. Miała dwie próby podejścia. Przy trzeciej prawie zamordowała panią ze spółdzielni. O tym to może później.

teraz Nieprasująca zap...dala z zaległą robotą bo w tym tygodniu Amiki bedą decydować czy dać Kobiecie kasę na następne pół roku. ...!!!! Kobieta drży, obgryza pazury, majaczy, oddycha jak ryba, ale zapierdziela bo kasa.... Odbiło jej!

Niezmywający wyjechał. Zdobywa Mont Blanc. Wczoraj pisał, że chu...nia i że nie wejdą. Że pada, że za ciepło, że nic nie widać i śpią w jakiejś ruderze. Nieprasująca robiła za stację meterologiczną. Dzisiaj pisał, że doszli do pierwszego schroniska. Nieprasująca podziwia MMSowe widoki i nie zazdrości. Kupa skał i śnieg. Rozrzedzone powietrze i potężny wysiłek.

Chociaż....

18:23, kobieta_nieprasujaca , notatki
Link Komentarze (1) »